Nad wprowadzeniem nowych regulacji zastanawia się Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego. Będą one dotyczyć nie tylko kredytów mieszkaniowych, ale także np. samochodowych.
Według osoby, która zapoznała się już z projektem, najważniejszą propozycją planowanej uchwały Komisji Nadzoru Bankowego jest ustalenie dopuszczalnego limitu kredytu (LTV) na poziomie 70% wartości zabezpieczenia. Przekroczenie tej granicy skutkowałoby koniecznością dwukrotnego zwiększenia kapitału banku przypadającego na dany kredyt. Ta zasada dotyczyłaby nie tylko tych kredytów, które byłyby udzielane po wejściu w życie nowych przepisów, ale również należności, które są już w portfelach banków.
Problem w tym, że - jak mówi szef jednego z banków mocno zaangażowanych w finansowanie nieruchomości - przeciętna wartość kredytu przekracza 70% zabezpieczenia. To może oznaczać, że projektowane przepisy obejmą większą część portfeli kredytów walutowych gospodarstw domowych.
Obostrzenia, nad którymi zastanawia się nadzór, mogłyby postawić niektóre banki przed koniecznością natychmiastowego podniesienia kapitałów. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że zarządy zrezygnowałyby z proponowania wypłaty dywidendy. Jak można by uniknąć takich kroków? Dzięki przeszacowaniu w górę wartości zabezpieczenia albo przewalutowaniu kredytów na złote.
Nadzór chciałby również, by banki, których należności walutowe gospodarstw domowych przekraczają trzykrotność funduszy własnych, objęły również dodatkowe wymogi. I to mogłoby się wiązać z koniecznością zwiększenia kapitałów.