W piątek warszawska giełda, podobnie jak inne giełdy naszego regionu czy też parkiety we Frankfurcie, Paryżu i Londynie, ruszyła na południe. Jedynie co ją odróżniało od tych rynków, to skala spadków. Indeks dużych spółek zakończył bowiem dzień na poziomie 2791,75 pkt, czyli stratą o ponad 1,7%.
Motorem piątkowej zniżki były największe spółki. KGHM stracił 3,3%, PKN Orlen 2,55%, a Telekomunikacja 1,32%. Ta wyprzedaż gigantów budzi podejrzenie, że stroną sprzedającą mogli być przede wszystkim inwestorzy zagraniczni.
Wczorajszy spadek WIG20 zaowocował czarną świecą na wykresie dziennym. Świeca ta nie pogarsza w jakiś drastyczny sposób sytuacji technicznej. Indeks dużych spółek w dalszym ciągu pozostaje w konsolidacji, jaką rozpoczął po silnej wyprzedaży z 31 styczni br. Dopiero wybicie poniżej wsparcia, jakie na 2760,65 pkt tworzy dołek z 3 lutego, lub też pokonanie oporu, jakie na 2852,57 pkt tworzy zamknięcie z 7 lutego br., doprowadzi do zmiany sytuacji krótkoterminowej.
Analizując sytuację na wykresie dziennym, jak również sygnały na podstawowych wskaźnikach, należy raczej oczekiwać spadków w przyszłym tygodniu, niż próby wzrostu. Ewentualne wybicie WIG20 poniżej wsparcia na 2760,65 pkt otworzy drogę do 2620 pkt.
Wykres tygodniowy indeksu największych spółek nie potwierdza zauważalnej na wykresie dziennym dominacji, a właściwie przewagi, strony podażowej. Zeszłotygodniowa długa czarna świeca i pogorszenie sytuacji na wskaźnikach, to jeszcze za mało, żeby prognozować silne spadki w najbliższych dniach. Dopiero kolejny spadkowy tydzień mógłby wygenerować pierwsze średnioterminowe sygnały sprzedaży. Wówczas też znaczenia nabrałyby negatywne dywergencje, jakie m.in. na RSI tworzone są od pół roku.