Resort pracy przygotował analizę, dotyczącą tego, jakie instytucje mogłyby wypłacać emerytury w nowym, zreformowanym systemie ubezpieczeniowym. Wczoraj zajmował się nią Komitet Stały Rady Ministrów.
- Zalecenie komitetu było takie, żeby rozpocząć konsultacje społeczne w sprawie wyboru najbardziej optymalnego rozwiązania, dotyczącego wypłacania świadczeń - powiedziała Teresa Guzelf, dyrektor departamentu ubezpieczeń społecznych w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Jak powiedziała, resort pracy chciałby, aby w konsultacjach wzięli udział nie tylko przedstawiciele związków zawodowych i pracobiorców, ale także instytucji związanych z rynkiem finansowym i kapitałowym.
Spośród jakich rozwiązań będą wybierać organizacje biorące udział w konsultacjach? Teoretycznie są tylko dwa - jedno zakłada, że pieniądze wypłacałby ZUS, a drugie - że zakłady emerytalne. Tyle że obie te propozycje zawierają wiele możliwych wariantów.
Resort pracy sugeruje np., że gdyby ZUS wypłacał świadczenia, również on mógłby pieniędzmi emerytów wycofanymi z OFE zarządzać. Ale urzędnicy MPiPS nie kryją, że to rozwiązanie ma o wiele więcej przeciwników niż zwolenników. Bardziej prawdopodobne jest to, że ZUS dostanie funkcję wypłacającego, a zarządzaniem pieniędzmi będą się zajmować wyspecjalizowane instytucje. Jakie? Praktycznie każde - od OFE zaczynając, poprzez firmy świadczące usługi zarządzania aktywami, na firmach ubezpieczeniowych kończąc. Mogłyby być one wybierane, na przykład, w drodze przetargów. Nie wiadomo, jak długo trwałaby funkcja takiego zarządzającego - i czy dostawałby on określoną część pieniędzy wszystkich emerytów, czy też zarządzałby majątkiem poszczególnych roczników, kończących pracę.
Innym rozwiązaniem problemu wypłat byłyby zakłady emerytalne. Przy czym nie chodzi tylko o wyspecjalizowane instytucje, które powstałyby tylko w celu sprzedaży świadczeń emerytalnych, ale także np. firmy ubezpieczeniowe, które mogłyby taki produkt zaoferować. Nie wyklucza się zaangażowania funduszy emerytalnych w tworzeniu zakładów.