Jeszcze w piątek przed południem cena miedzi była na londyńskiej giełdzie najniższa od trzech tygodni, ale wraz z upływem dnia metal ten drożał, a cały tydzień skończył się na poziomie zbliżonym do poprzedniego.

Wśród uczestników tego rynku górę wzięło przekonanie, że zużycie miedzi w Chinach zapowiada tak duży popyt na ten metal, że po raz kolejny przewyższy on jego podaż. Sprzedaż miedzi do Chin przez BHP Billiton rośnie "dość szybko", jak określił to Charles Goodyear, prezes tej największej na świecie spółki wydobywczej. Goldman Sachs w najnowszym raporcie prognozuje, że Chiny, które zużywają najwięcej miedzi, walnie przyczynią się do wzrostu tegorocznego globalnego popytu na ten metal o 5,4%, do 18 mln ton. Oznaczałoby to niedobór w stosunku do produkcji o 5 tys. ton. Deficyt na rynku tego metalu utrzymuje się już od czterech lat i dlatego jego cena od początku 2003 r. wzrosła trzykrotnie.

Takie prognozy o charakterze fundamentalnym sprawiają, że korekty trendu wzrostowego na rynku miedzi nie są zbyt głębokie. Ograniczają wyprzedaże przeprowadzane od czasu do czasu przez inwestorów spekulacyjnych dążących do realizacji zysków po znaczniejszych wzrostach cen. Takie zatrzymanie spadku po korzystnym raporcie odnotowaliśmy na koniec notowań w minionym tygodniu.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek po południu w Londynie o 50 USD (1%ć), do 4845 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 4838 USD.