Reklama

Zasada Petera

Sukces w karierze, który odsuwa nas od progu swojej niekompetencji, stanowi porażkę naszego rozwoju

Publikacja: 20.02.2006 08:59

Chyba każdy zna zasadę Petera. W skrócie: w hierarchii każdy człowiek dąży do poziomu swojej niekompetencji. Czyli awansujemy dopóki jesteśmy dobrzy, a zatrzymujemy się w miejscu, kiedy przestajemy być. Taka pesymistyczna interpretacja nie pasuje mi do humorystycznego i zabawnego tonu dr. Laurence Petera. Czyżbyśmy byli skazani na wyczerpanie swoich możliwości rozwoju? Czy mamy się bać przed każdym awansem tego, że nastąpi moment prawdy, w którym szczęście się kończy? Obserwując losy swoich kolegów, możemy dostrzec, jak udane kariery nagle łamią się i po upadku człowiek najczęściej nie potrafi załapać się na kolejną krzywą rozwoju. Oto mam przed sobą kandydata, który przeżył kryzys przed pięcioma laty:

- Gdyby nie to, byłbym teraz prezesem firmy X (i tu wymienia nazwę jednej z największych firm w Polsce).

- A co się stało?

- Podjąłem złą decyzję. Za mało precyzyjnie oceniłem to, co dzieje się wokół mnie.

- Żałuje pan?

Reklama
Reklama

- To był mój błąd. Mogę być zły tylko na siebie.

- Ale potem pana kariera rozwijała się dalej...

- Jest OK, ale przegapiłem szansę. Mam prawie pięćdziesiąt lat. To stanowisko prezesa jest już poza mną.

Mój kandydat ma stanowisko mniej prestiżowe niż to, które przegapił. Jednak wydaje się, że nie przekreśla to szansy dalszego rozwoju na stanowiskach równoległych, a nawet wyższych niż tamto utracone. Pytam go dalej.

- Jak pan teraz patrzy na ten błąd?

- Dużo się nauczyłem. Nauczyłem się nie powtarzać tego typu błędów.

Reklama
Reklama

- Ale czego konkretnie się pan nauczył?

- Nauczyłem się pokory. Jestem bardziej rozsądny.

Tu kandydat mnie przekonuje... że rzeczywiście dalsza kariera jest dla niego zamknięta. To już nie ta sama wiara sprzed pięciu lat, która pozwoliłaby mu wskoczyć na stanowisko prezesa największej firmy w Polsce. Szkoda mi go. Wygląda jakby złamana sprężyna. Pytam dalej.

- Czy naprawdę pan myśli, że to był błąd?

- Zdecydowanie tak. Trzeba się przyznać do swoich błędów. To chyba był największy błąd w mojej karierze.

- Chyba nie. Największym błędem jest to, że pan próbuje samego siebie przekonać, że to był błąd.

Reklama
Reklama

- Chyba pan mnie nie rozumie.

- Nie rozumiem, jak znęcanie się nad sobą może tak zniszczyć pana wiarę w swoją przyszłość.

- Znęcam się nad sobą?

- Zna pan zasadę Petera? Może pan zna wersję pesymistyczną. Jest bardziej optymistyczna interpretacja niż ta powszechnie znana. Człowiek, tak jak każdy organizm, dąży do progu dopasowania się do środowiska. Wystawienie się na ten próg stwarza możliwość wytworzenia nowych umiejętności rozwoju. Próby ich zdobycia nie muszą udać się za pierwszym razem. A co odróżnia tych, którzy przekraczają z sukcesem ten próg, i tych, którzy się zatrzymują i wycofują, aby w końcu zginąć? Różni ich wiara w siebie. Wiara, która się nasila, gdy uznają, że błędy są rodzajem błogosławieństwa, pomagającym rosnąć. Wynika to z teorii ewolucji i w karierze także znajduje zastosowanie. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że sukces w karierze, który odsuwa nas od progu swojej niekompetencji, stanowi porażkę naszego rozwoju. Sukces stanowi przeszkodę w ewolucji ludzkości. A gloryfikacja sukcesu jest naszą śmiertelną chorobą.

Wszystkie zdarzenia opisane w felietonie są fikcyjne.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama