Wartość 4-letniego programu Dominet Banku to 600 mln zł. Na rynek będą trafiały należności związane z kredytami samochodowymi. Na razie bank sprzedał jedną transzę należności - o wartości 60 mln zł. Na przekazanie reszty ma najbliższe półtora roku.
"Pozbycie się" z bilansu części należności skutkuje wzrostem współczynnika wypłacalności. - Sekurytyzacja będzie dla nas jednym z głównych elementów zarządzania kapitałami - powiedział Piotr Urbańczyk, wiceprezes Dominet Banku. Inna zaleta to możliwość pozyskania taniego finansowania. - Skutkiem tej transakcji będzie dla nas niemal podwojenie marży odsetkowej na tych kredytach - stwierdził P. Urbańczyk.
Krajowe banki podejmowały pierwsze próby sekurytyzacji jeszcze w drugiej połowie lat 90. Bez powodzenia. - Od tego czasu mieliśmy wiele korzystnych zmian w przepisach, dotyczących m.in. spraw związanych z tajemnicą bankową. Część problemów jednak pozostała. Najwięcej dotyczy podatków - powiedział Piotr Zawiślak z kancelarii Lovells.
W ostatnich miesiącach o sekurytyzacji mówiło się dużo, ale w kontekście tzw. złych kredytów. Zdaniem Mariusza Wężyka, szefa bankowości inwestycyjnej na Europę Środkową w Merrill Lynch (bank był organizatorem transakcji), w perspektywie dwóch-trzech lat można spodziewać się wzrostu zainteresowania tym sposobem finansowania również w przypadku "zdrowych" portfeli, czyli takich, które są na bieżąco obsługiwane przez klientów.
- Rozmawialiśmy z dużymi bankami. One na razie tłumaczą, że nie muszą pozbywać się aktywów z bilansu. Ale niedługo to się zmieni. Właściciele będą przykładać większą wagę do stopy zwrotu z zainwestowanego kapitału - stwierdził Mariusz Wężyk. Według niego, duże nadzieje można wiązać m.in. z kredytami mieszkaniowymi, których suma w sektorze bankowym szybko się zwiększa.