Dziś Sejm będzie się zajmował projektem nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych, przygotowanym przez resort rozwoju regionalnego. W przepisach sporo zmienili także posłowie. Oprotestowanie wyników przetargów przez przegranych od dłuższego czasu jest zmorą zamawiających. Blokuje bowiem rozpoczęcie inwestycji. Posłowie przy współudziale reprezentantów inwestorów doprecyzowali przepisy. Projekt wprowadza teraz jeden dla wszystkich uczestników przetargu termin na złożenie protestu, umożliwia także arbitrom Urzędu Zamówień Publicznych rozpatrywanie kilku protestów jednocześnie. - Dzięki temu będą mieli lepszą ocenę całości sprawy, a rozprawy w sumie ulegną skróceniu - tłumaczy Tomasz Nowakowski, wiceminister w MRR.

Prócz tego zmieniono przepisy o uproszczonych procedurach. Można je stosować przy zamówieniach o wartości 6-60 tys. euro. Początkowo rząd chciał, by taki zamawiający nie był ograniczany ustawą, a sam określał zasady przetargu w regulaminie. Ostatecznie jednak posłowie zdecydowali o wyłączeniu małych przetargów tylko z części przepisów. - Dzięki temu ubiegający się o kontrakt będą mieli większą jasność sytuacji - przyznaje T. Nowakowski.

Czy to wystarczy, aby przyspieszyć państwowe inwestycje? Niekoniecznie. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przedstawi dziś wiele innych barier blokujących budowę dróg. - Dobrze, że są zmiany w prawie zamówień. Ale wiele innych restrykcji - m.in. w prawie ochronie środowiska czy brak planów zagospodarowania przestrzennego - utrudnia inwestycje - przyznaje Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA.

Co na to rząd? Premier powoła wkrótce międzyresortowy zespół ds. uproszczenia wymogów środowiskowych. Ministerstwo Transportu i Budownictwa do końca tego półrocza przygotować ma z kolei projekt zmian w prawie budowlanym.