Zagotowało się ostatnio na europejskim rynku spółek z branży użyteczności publicznej. Najwięcej dzieje się w Hiszpanii, gdzie trwa bój o Endesę. Firmę chciał kupić krajowy rywal Gas Natural (była już aprobata rządu na tę transakcję), lecz lepszą ofertę przedstawił niemiecki koncern E.ON. Inni nie chcą być gorsi i też zapowiadają udział w konsolidacji sektora. W czwartek muskuły prężył zadłużony francuski gigant Electricite de France, który chce wydać na akwizycje 8 mld euro. Dwa dni wcześniej o zamiarach przejęcia belgijskiego Electrabela poinformował włoski Enel. Już w środę jego szef Fulvio Conti nie wykluczył, że jeśli nie uda mu się kupić samej belgijskiej spółki, to przejmie ją razem z jej właścicielem, francuskim Suezem. We Francji podniesiono alarm.
Żeby Suez nie wpadł we włoskie ręce, ta obsługująca 8% francuskiego rynku energii firma ma zawrzeć sojusz z Gaz de France, francuskim monopolistą gazowym - podał w piątek dziennik "Financial Times". Architektem tego połączenia jest francuski rząd, a przymiarki trwają podobno już od długiego czasu. Widać więc, że rząd nad Sekwaną konsekwentnie chce bronić swoich "narodowych championów". W GdF skarb państwa ma ponad 80,2% udziałów, Suez jest spółką w pełni prywatną.
Obrona Suezu może zaognić stosunki francusko-włoskie. Włoski premier Silvio Berlusconi dzwonił już do swojego francuskiego odpowiednika Dominique?a de Villepina i prezydenta Jacquesa Chiraca z pytaniem, czy władze w Paryżu zamierzają blokować przejęcie spółki przez Enel. Co usłyszał? - Zobaczymy, prowadzimy dialog z francuskim rządem - powiedział wymijająco Berlusconi dziennikarzom. Według włoskiej "La Stampy", Villepin uważa zapowiedź akwizycji za atak na Francję. Prawie jedna piąta akcji Enelu, największego koncernu energetycznego we Włoszech, należy do tamtejszego ministerstwa gospodarki.
Według "Financial Times", rozważane jest kilka możliwości współpracy Suezu i GdF, włączając krzyżową wymianę papierów i utworzenie spółki joint-venture. Te zabiegi mogą być zaczątkiem pełnej fuzji obu koncernów.
Eksperci podkreślają, że byłaby ona dobrym rozwiązaniem, bo firmy się nawzajem uzupełniają. GdF jest silny we Francji, a Suez ma ważne aktywa w Europie (m.in. Electrabel) i za Atlantykiem. Poza tym osobno spółki są małe, żeby równać się z gigantami elektroenergetyczno-gazowego rynku na Starym Kontynencie. Pewnym problemem mogą być jednak regulacje prawne we Francji. Rząd nie może bowiem zejść z udziałami w GdF, która jest uznana za firmę o znaczeniu strategicznym, poniżej 70% bez zgody parlamentu. Z nią musi zatrzymać więcej niż połowę udziałów.