Właściciele FinLife Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie powinni mieć raczej powody do zadowolenia. Towarzystwo zebrało w ub.r. 84,98 mln zł składek brutto, co oznacza blisko 60-proc. wzrost w stosunku do 2004 r. Tempo rozwoju było więc ok. 3-krotnie szybsze niż średnia na rynku. Co ważne, dynamicznemu przyrostowi wartości portfela nie towarzyszył wzrost kosztów, które ustabilizowały się na poziomie 39,9 mln zł.

Zyskowna perspektywa

- Postanowiliśmy poprawić naszą efektywność. W ramach tych działań np. zredukowaliśmy zatrudnienie ok. 30-40% i ograniczyliśmy do sześciu liczbę oddziałów. Na razie udało się osiągnąć ok. 70% zakładanych celów. Wprowadzanie zmian powinno się zakończyć w połowie tego roku - powiedział nam Bogusław Sosnowski, prezes FinLife TUnŻ. Efekty tych działań już są widoczne. Strata netto zmniejszyła się z minus 17,09 mln zł do minus 9,58 mln zł. W tym roku, według B. Sosnowskiego, FinLife powinien już wyjść na plus. - Pierwszy zysk powinien się pojawić już nawet w I kwartale. Potem, ze względu na szybszy wzrost przychodów ze składek, wynik może spaść poniżej zera. Ale liczę, że uda się nam zakończyć rok niewielkim zyskiem - wyjaśnił B. Sosnowski. - Niestety, nie mogę podać dokładnych wartości, bo jesteśmy przed zatwierdzeniem planów przez radę nadzorczą - dodał.

Konik bancassurance

Ubiegłoroczny wzrost FinLife zawdzięcza głównie składkom jednorazowym z quasi-lokaty (polisy antypodatkowej: FinLife-Lokata), sprzedawanej w sieci Dominet Banku. - Tak, to prawda. Regularny biznes przyniósł nam ok. 52 mln zł składek - potwierdził B. Sosnowski. Jakie są plany na ten rok? - Liczę, że nawet gdybyśmy zaprzestali sprzedaży FinLife-Lokata osiągniemy przypis prawie na poziomie 2005 roku - poinformował prezes FinLife TUnŻ. Według niego, FinLife skupi się w tym roku na rozwijaniu sprzedaży ubezpieczeń kredytobiorców (oprócz Dominet Banku firma współpracuje jeszcze z Santander Bankiem), ubezpieczeń grupowych, a w mniejszym stopniu indywidualnych. - Rozmawiamy z kilkoma pośrednikami finansowymi, oferującymi kredyty, a także z bankami. Po wprowadzeniu ustawy antylichwiarskiej zainteresowanie naszą ofertą znacznie wzrosło - ujawnił. - Nasz właściciel rozmawia również o zakupie mniejszościowego udziału w jednym ze średnich polskich banków, który stałby się strategicznym partnerem FinLife - dodał. Nie chciał ujawnić nazw banków - wiadomo jednak, że nie ma wśród nich spółek giełdowych.