Nastroje na wczorajszą sesję zostały ustawione po porannej publikacji wyników PKN - większość uczestników rynku oczekiwała pogorszenia wyników finansowych płockiego giganta (kurs PKN od dłuższego czasu zachowywał się słabo na tle rynku), jednakże faktyczne wyniki okazały się jeszcze gorsze od oczekiwań. Ta informacja była dobrym sygnałem zachęcającym do realizacji zysków, w wyniku czego indeks WIG20 dosyć znacząco tracił już na samym otwarciu notowań. Przez zdecydowanie większą część sesji kurs indeksu poruszał się w wąskim przedziale, dając tym samym nadzieję na poprawę nastrojów w końcówce sesji. Rzeczywistość okazała się jednak diametralnie inna - w ostatnich godzinach notowań podaż zaatakowała szerszym frontem, znosząc kursy wszystkich dużych spółek o kilka procent. Ostatecznie po bardzo nieładnej sesji kurs indeksu WIG20 zakończył dzień ponad 4-proc. spadkiem.

Z technicznego punktu widzenia obraz rynku nie wygląda zbyt optymistycznie - jeszcze kilka sesji temu część uczestników rynku oczekiwała ataku na nowe szczyty hossy. Trzeba jednak spojrzeć obiektywnie na rynek - tak silny spadek w obszarze potencjalnego oporu świadczy o tym, że obecnie znacznie silniejsze są reakcje na negatywne informacje, co jest kolejnym czynnikiem wskazującym na możliwość wystąpienia mocniejszej korekty kilkunastomiesięcznej hossy. W obecnych okolicznościach najbliższym istotnym poziomem wsparcia pozostaje ostatni dołek na 2760 pkt. Ewentualne przełamanie tej bariery to sygnał do silniejszej korekty. W krótkim terminie wsparcie wyznacza górny zakres lutowej konsolidacji, czyli wysokość około 2850 pkt. Poziom ten został jednak dosyć głęboko przetestowany w trakcie wczorajszej sesji.

Najbliższe dni mogą upłynąć pod znakiem odreagowania wczorajszego spadku - można przypuszczać, że w przypadku niektórych spółek mieliśmy do czynienia ze zbyt nerwową reakcją. Niemniej jednak wczorajsza sesja dobitnie pokazała, że w obecnych okolicznościach wygenerowanie nowej fali wzrostu na szerszym rynku będzie bardzo trudne.