Od 14 stycznia, gdy w miejsce Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty utworzono Urząd Komunikacji Elektronicznej, instytucja działa bez prezesa. Do czasu jego powołania premier wyznaczył na pełniącą obowiązki prezesa Annę Streżyńską, wiceminister transportu i budownictwa. Urząd przyjął harmonogram prac i nikt nie kwestionował jego uprawnień. Do ostatniego poniedziałku.
Tego ustawa nie przewiduje
27 lutego Wojewódzki Sąd Administracyjny zawiesił - z powodu wakatu na stanowisku prezesa UKE - postępowanie w sprawie skargi Telekomunikacji Polskiej. Spółka we wrześniu 2004 r. oprotestowała decyzję szefa Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, który nie przyjął jej projektu uwolnienia pętli lokalnej. Sprawa ciągnie się nadal, mimo że regulator wprowadził już własne rozwiązanie tej kwestii.
W poniedziałek, podczas kolejnej odsłony sporu, prawnik Telekomunikacji podał w wątpliwość pełnomocnictwo przedstawiciela UKE. Sąd podzielił zastrzeżenia i stwierdził, że ustawa, która na nowo rozdzieliła kompetencje w sprawach łączności, radiofonii i telewizji, nie przewidziała stanowiska "pełniącego obowiązki prezesa". Dlatego uznał, że osoba pełniąca obowiązki szefa urzędu "nie jest organem administracji państwowej władnym do występowania przed sądem lub udzielania pełnomocnictw procesowych".
- Dysponuję co prawda ekspertyzami wskazującymi, że mam prawo podejmować decyzje, nie chcę jednak wikłać urzędu w dziesiątki procesów wywoływanych przez operatorów, którzy w ten sposób bronią się przed działaniami zmierzającymi do dalszej liberalizacji rynku - mówi A. Streżyńska.