Dynamika wzrostu obrotów Google wyraźnie słabła w ciągu minionych dwóch kwartałów. Wypowiedź Reyesa podczas spotkania w Merrill Lynch merytorycznie nie wnosiła więc nic nowego. Otwarta deklaracja o tym, że spółka szuka nowych źródeł dochodów aby ożywić biznes, wywołała jednak zaniepokojenie inwestorów i wyprzedaż na giełdzie. Uspokajające oświadczenia spółki wydane parę godzin po konferencji złagodziły nieco panikarskie nastroje.

Google w poszukiwaniu dodatkowych zysków próbuje dywersyfikować metody przeszukiwania internetu, usiłując włączyć do swojej oferty wyszukiwanie plików wideo albo rozszerzyć możliwość znajdowania informacji za pomocą telefonów komórkowych. Na tym polu firma będzie musiała jednak walczyć z konkurencją - przede wszystkim z MSN oraz Yahoo!

W trakcie wtorkowej sesji akcje Google spadały nawet o 51,87 USD, ostatecznie kończąc dzień ze stratą 7% (27,76 USD), na poziomie 362,62 USD. Mimo że Google nie jest komponentem żadnego z głównych indeksów giełdowych - Dow Jonesa czy S&P 500 - komentarz Reyesa odbił się na przebiegu całej sesji. Od czasu, gdy 11 stycznia br. Google osiągnął maksymalną wartość 471,63 USD za akcję, wartość kapitałowa spółki obniżyła się o 32 mld USD. Zdaniem profesora Jeremy?ego Siegela z Wharton School, w przypadku Google inwestorzy popełniają klasyczny błąd, jakim jest założenie, że młode spółki odnoszące sukces będą rozwijać się cały czas w bardzo szybkim tempie. W pewnym momencie wzrost wartości akcji przestaje znajdować odzwierciedlenie w wynikach firmy. Następuje korekta kursu, a spółka w oczach giełdowych graczy zaczyna "normalnieć".

Giełdowa przyszłość Google będzie zależeć od nastawienia inwestorów - od tego, czy w ich oczach przysłowiowa szklanka będzie do połowy pusta, czy do połowy pełna. Na razie wszystko wskazuje na to, że mimo zawirowań inwestorzy zachowują optymizm co do przyszłości firmy. Aż 73% osób, które odpowiedziały na ankietę na internetowej stronie "Wall Street Journal", uważa, że papiery spółki przekroczą wkrótce wartość 500 USD za akcję. Tylko 27% respondentów przewiduje, że wartość firmy obniży się poniżej progu 250 USD.

Nowy Jork