Wczorajsza sesja nie przyniosła pozytywnej odpowiedzi na pytanie czy rynek wróci do długoterminowego trendu wzrostowego. Wprawdzie drugi dzień z rzędu indeks zwiększył wartość, ale też po raz kolejny spadły obroty. Nie udało się zakryć niewielkiego okna bessy otwartego we wtorek, ani przekroczyć 62-proc. zniesienia ostatniej przeceny. Biorąc pod uwagę zachowanie rynków zagranicznych jest mało prawdopodobne, żeby te cele byki zrealizowały na dzisiejszej sesji. Żeby nie było wątpliwości - przez powrót do hossy bardziej mam na myśli ustanowienie przez WIG20 kolejnego rekordu, niż dotarcie indeksu na przykład do 3,5 tys. punktów.
Być może po wynikach finansowych za IV kwartał i odwrocie inwestorów zagranicznych od spółek surowcowych powrót do wzrostu w ogóle wydaje się mało prawdopodobny. Jednak nie zapominajmy, że liczy się przede wszystkim kierunek trendu długoterminowego. Ten wciąż jest rosnący. Ostatnie wydarzenia - mam na myśli przede wszystkim wtorkową przecenę - mają przynajmniej jedną zaletę. Pozwoliły wykluczyć ultra optymistyczny scenariusz, zgodnie z którym na wykresie WIG20 ukształtowała się formacja flagi, tuż poniżej górnego ograniczenie prostokąta. Tym samym jest dość prawdopodobne, że w najbliższym czasie rynek kontynuował będzie trend boczny. To pozwoli nieco ostudzić oczekiwania inwestorów odnośnie zachowania kursów i zysków spółek. Te były już nieco zbyt optymistyczne, co najlepiej pokazuje przykład PKN Orlen.
Warto pamiętać, że za dwa tygodnie zostanie dokonana roczna rewizja WIG20. Istotnie ograniczony zostanie udział KGHM, co sprawi, że słabsze zachowanie tej firmy może nie mieć destrukcyjnego wpływu na rynek.
Jednak z dwóch spółek surowcowych poważniejsze wątpliwości budzi wykres PKN. Do pełnego ukształtowania rozległej formacji podwójnego szczytu brakuje już tylko przebicia linii szyi (57 zł). Wczorajsza słabość akcji płockiego giganta i niemrawa próba zamknięcia okna bessy pokazuje, że spadkowy scenariusz jest i możliwy i prawdopodobny.