W tym roku na warszawskim parkiecie nie pojawiła się żadna nowa spółka. A popyt na akcje jest duży: indeksy biły w ostatnich tygodniach rekordy. Piotr Szeliga, wiceprezes GPW, żałuje, że spółki przespały doskonałą koniunkturę. - Dopływ świeżej krwi jest niezbędny, by inwestorzy, którzy, jak widać, mają pieniądze, nie poszli z nimi gdzie indziej - dodaje.
Włoska żywność na giełdę
Jako pierwsza najprawdopodobniej zadebiutuje w tym roku na giełdzie firma North Coast. Komisja właśnie zatwierdziła jej prospekt złożony w grudniu. - Jak zwykle były pytania ze strony KPWiG, a niektóre dokumenty wymagały uzupełnienia - mówi Giorgio Pezzolato, wiceprezes North Coast. Jego zdaniem, przeprowadzenie oferty jest możliwe jeszcze w marcu, a debiut w kwietniu. Do kupienia będzie 15 mln akcji. Firma importuje z Włoch m.in. kawę, makarony i sosy, mozarellę oraz oliwę z oliwek.
Wysyp w drugim kwartale
Witold Pochmara, zastępca przewodniczącego KPWiG, mówił ostatnio w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że według ostrożnych szacunków w I półroczu oferty może przeprowadzić około 20 spółek. - Teraz w KPWiG złożone są jeszcze cztery prospekty firm wybierających się na giełdę. W marcu może pojawić się kilka nowych - twierdzi Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji. Według naszych informacji, na zatwierdzenie czeka m.in. prospekt Ruchu, jedynej spółki Skarbu Państwa w tym gronie i firmy Cash Flow. Notowane już na GPW przedsiębiorstwa muszą liczyć się z rosnącą konkurencją. Ciekawie zapowiada się starcie w branży obuwniczej między planującym debiut na maj Gino Rossim a CCC. Konkurencji przybędzie też w branży odzieżowej za sprawą Monnari Trade. Z budowlanej na giełdę wybiera się Pol-Aqua. Wśród spółek, które wybierają się na GPW, w tym roku przeważają małe i średnie. Nieduże więc będą oferty: przeważnie o wartości 20-50 mln zł. Analitycy liczą, że wartość wszystkich tegorocznych emisji sięgnie 1,5-2 mld zł.