Czy to właśnie odwołanie prezesa było powodem głębokiej - najgłębszej w historii - zniżki notowań?
Z zarządu do rady?
- Na pewno nie jest w moim interesie przecena akcji. Sam mam spory pakiet walorów Eurofaktora - mówi Bogdan Fiszer. Ma ponad 572 tys. papierów, czyli przeszło 11% kapitału i 13% głosów na WZA. Decyzję o jego odwołaniu rada nadzorcza podjęła w nocy z soboty na niedzielę. B. Fiszer kierował firmą od stycznia 2004 r. Czy będzie się starać wejść do rady nadzorczej? - Decyzję podejmę w ciągu dwóch tygodni - informuje. - Teraz skoncentruję się na naprawie spółek Górnośląskiego Funduszu Restrukturyzacyjnego - wyjaśnia B. Fiszer. W zarządzie Eurofaktora zastąpił go założyciel spółki i główny akcjonariusz, a do niedzieli także przewodniczący rady nadzorczej Henryk Hermann (należąca do niego firma Bonum ma ponad 56% głosów na WZA Eurofaktora). Na razie do zarządu został delegowany na dwa miesiące.
Poszło o fundusz
Komunikat informujący o odejściu prezesa Fiszera mówi, że "w związku z tym, że zarówno GFR, jak i spółki portfelowe funduszu są dłużnikami Eurofaktora, istniała możliwość powstania konfliktu interesów i właśnie w celu jego uniknięcia prezes zarządu podjął decyzję o rezygnacji z pełnionej funkcji". Jak się jednak dowiedzieliśmy nieoficjalnie, właśnie konflikt o GFR między Henrykiem Hermannem i Bogdanem Fiszerem spowodował zmianę na najwyższym stanowisku. W 2005 r. nie powiodła się restrukturyzacja spółek należących do funduszu, w którym Eurofaktor, miał 51% udziałów. Wyniki GFR pogarszały się. W efekcie, by uwolnić giełdową spółkę od ich negatywnego wpływu (wynikającego z konsolidacji), w ostatnim dniu ub.r. udziały funduszu zostały sprzedane. Kupiła je spółka należąca do Bogdana Fiszera. Z Henrykiem Hermannem nie udało nam się wczoraj skontaktować.