O tym, że PŻM ma pozostać przedsiębiorstwem państwowym, zdecydowali wczoraj posłowie z Komisji Skarbu Państwa, którzy debatowali nad projektem nowelizacji ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji oraz ustawy o zasadach wykonywania uprawnień przysługujących Skarbowi Państwa. - Doświadczenie ostatnich lat uczy, że gdy w branży transportu morskiego przeprowadzano komercjalizację i prywatyzację, kończyło się to przerabianiem statków na żyletki. Taki sam los może spotkać PŻM. Stąd pomysł, by przedsiębiorstwo to pozostało państwowe - powiedział Paweł Poncyliusz, poseł PiS. Nie zgadza się z tym opozycja. Adam Szejnfeld z PO stwierdził, że jeżeli nie sprywatyzuje się PŻM teraz, gdy firma jest w dobrej kondycji finansowej, to tym bardziej nie sprywatyzuje się jej w sytuacji, gdy ta kondycja się pogorszy.

Nie jest jednak wykluczone, że w przyszłości PŻM zostanie spółką i trafi w ręce prywatne. Odpowiedni zapis może się pojawić w nowej ustawie o PŻM, którą chce przygotować rząd. - Wiele przedsiębiorstw o dużym znaczeniu dla polskiej gospodarki ma swoje ustawy, jak np. PKP czy Poczta. Chcemy, by taką ustawę miała także Polska Żegluga Morska - powiedział na posiedzeniu komisji Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu.

Posłowie poszerzyli też listę osób, które nie mogą zasiadać w radach nadzorczych spółek państwowych. Do grona tego dodali m.in. ludzi zatrudnionych w biurach poselskich, senatorskich oraz w biurach parlamentarzystów europejskich, osoby zasiadające we władzach partii politycznych oraz zatrudnione przez nie na umowę o pracę.