Reklama

Reszta alkoholowych przedsiębiorstw na sprzedaż

Prywatyzacja w branży spirytusowej może znowu ruszyć, bo MSP ma doradcę. To ostatni moment na dokonanie zmian własnościowych, gdyż rynek jest już podzielony i za chwilę państwowych Polmosów nikt nie kupi.

Publikacja: 09.03.2006 06:36

Ubiegłoroczna sprzedaż Polmosu Białystok pokazała, że na prywatyzacji można rzeczywiście zarobić. Walczące o jego przejęcie spółki Sobieski, CEDC i Polmos Lublin znacznie przebiły początkową cenę, za jaką Skarb Państwa był gotów pozbyć się swoich udziałów. Jednak białostocki zakład był diamentem pośród innych spółek branży spirytusowej, do tej pory pozostających w państwowych rękach. Poza tym przy okazji prywatyzacji Białegostoku dokonano zarazem podziału rynku mocnych alkoholi w Polsce. Cena, za jaką kupiono ponad 60% akcji producenta Żubrówki i Absolwenta, była też ceną za 20% udziału w tym rynku i dodatkowo za potencjał, jaki tkwi w tych markach. Zdaniem Waldemara Rudnika, szefa Sobieski Dystrybucja i zarazem prezesa Krajowej Rady Przetwórstwa Spirytusowego, dla małych niesprywatyzowanych Polmosów byłoby lepiej, gdyby najpierw zdecydowano się sprzedać te firmy, a nie Białystok. - Teraz rynek jest podzielony i kilka procent pozostające w rękach państwa niekoniecznie musi znaleźć nabywców - dodaje. Zaznacza jednak, że jego firma uważnie przyjrzy się każdej prywatyzowanej spółce.

Jest doradca

A prywatyzacja w branży może ruszyć znowu, bo MSP właśnie rozstrzygnęło przetarg na doradcę prywatyzacyjnego. Będzie nim konsorcjum utworzone przez Beskidzki Dom Maklerski i Grupę Konsultingową Defin. Umowa zostanie podpisana do 11 marca. Konsorcjum ma przeprowadzić analizy i zaproponować strategie prywatyzacyjne Polmosów z Torunia, Konina, Józefowa i Bielska-Białej. Dla każdej firmy ma być przedstawiona osobna strategia. Jak poinformowano nas w MSP, możliwe są trzy tryby zmiany właścicielskiej: rokowania, przetarg publiczny lub oferta publiczna. - Elementarna logika nakazuje jak najszybszą prywatyzację pozostałych wytwórni wódek. Jest jakiś powód, dla którego dziś 90% rynku należy do prywatnych producentów - uważa W. Rudnik.

Ćwierć miliarda

z prywatyzacji?

Reklama
Reklama

Teraz Skarb Państwa jest wyłącznym udziałowcem w zakładach w Bielsku-Białej, Toruniu, Józefowie, Koninie i Szczecinie. Trzy przedsiębiorstwa pozostają w zarządzie komisarycznym: to Polmosy z Łodzi, Sieradza i Warszawska Wytwórnia Wódek Koneser.

Zdaniem Waldemara Wasiluka, członka zarządu Polmosu Lublin, wszystkie państwowe firmy produkujące wódki mogą mieć około 10% rynku. Po ubiegłorocznych przejęciach Bolsa i Polmosu Białystok analitycy DI BRE wyliczyli, że 1% udziałów w rynku kosztuje teraz 26 mln zł. To by znaczyło, że na prywatyzacji Skarb Państwa mógłby zyskać około 230-260 mln zł.

Jednak to nie będzie łatwe. Na przykład jeszcze rok temu zarząd Polmosu Białystok był gotów przejąć zakład w Toruniu, ponieważ korzysta z produkowanego tam rektyfikatu. Był nawet na etapie dość zaawansowanych rozmów, kiedy odwołano poprzedniego doradcę prywatyzacyjnego. Dziś Bogusław Wojtach, dyrektor ds. finansowych Polmosu Białystok, wcale nie jest przekonany, że jego firma zdecyduje się na ten zakup, gdy procedura prywatyzacyjna zostanie wznowiona. - Z pojawieniem się nowego akcjonariusza zmienił się tryb podejmowania decyzji, ale też nasze cele. Nie wykluczam, że zdecydujemy się na budowę własnej linii produkującej spirytus - mówi B. Wojtach. Inne prywatyzowane firmy nie leżą w kręgu zainteresowania Białegostoku.

Wojny nie będzie

Wszystko wskazuje, że na brak ofert kupna nie będzie narzekać jedynie Polmos Bielsko-Biała - interesują się nim najwięksi, Sobieski czy konkurencja z Lublina. Ma w ofercie ciekawe produkty (wódkę z Czerwoną Kartką czy likier Advocaat, musi uregulować kwestię praw do marki Extra Żytnia), dodatnie wyniki finansowe i rosnące obroty. W 2004 roku przychody ze sprzedaży wzrosły o 10%, do ponad 270 mln zł. Po III kw. 2005 r. wynosiły 200 mln zł. Jednak z pewnością powtórki z bitwy o Białystok nie będzie. Choć W. Wasiluk twierdzi, że biorąc pod uwagę wyceny DI BRE można się spodziewać, iż cena producenta z Bielska poszybuje nawet do 90 mln zł. - Jesteśmy gotowi przejąć bielski zakład po takiej cenie - uważa W. Wasiluk. - Polmosowi Lublin kończą się już moce produkcyjne, więc to szansa na rozwój.

Dodaje jednak, że ostateczna cena będzie zależeć od wyników szczegółowego prześwietlenia sytuacji firmy. Drugą spółką, którą może być zainteresowany Polmos Lublin, jest zakład z Józefowa. Wasiluk liczy, że decyzje odnośnie do sposobu prywatyzacji zostaną podjęte w ciągu 3-4 miesięcy. W innym przypadku spółka więcej pieniędzy przeznaczy na rozbudowę własnych linii produkcyjnych.

Reklama
Reklama

Do upadłości

Pozostałe prywatyzowane firmy na pewno nie będą cieszyć się takim zainteresowaniem. Wszystkie mają problemy z przerostem zatrudnienia. Nie dysponują markami, które pociągnęłyby produkcję. Za to zazwyczaj gnębi ich brak płynności finansowej. Programy naprawcze realizowane od kilku lat nie przyniosły rezultatów. W piśmie z początku lutego sygnowanym przez wiceministra Pawła Piotrowskiego możemy przeczytać, że "większość z nich kwalifikuje się do upadłości". Polmos Konin kończył 2004 r. stratą. Podobnie było po III kw. 2005 r. Polmos Józefów w ubiegłym roku pierwszy raz osiągnął zysk ze sprzedaży, ale o połowę zmniejszył przychody. Niełatwo będzie również sprzedać spółki przeznaczone do prywatyzacji bezpośredniej. Polmosy Szczecin, Sieradz oraz Łódź choć wypracowały w 2004 r. zysk netto, zawdzięczają to głównie umorzeniu zobowiązań publicznoprawnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama