Koncern prasowy, który ma u nas m.in. brukowiec "Fakt", nie zdołał przejąć niemieckiej stacji telewizyjnej ProSiebenSat.1, bo transakcję zablokowały władze antymonopolowe. Dlatego musi obrać nowy kurs.
- Nasza ekspansja nastąpi poprzez kombinację wzrostu wewnętrznego i selektywnych przejęć - zapowiedział wczoraj na konferencji prasowej dyrektor generalny firmy Mathias Doepfner. Priorytetami na ten rok jest uruchomienie nowych tytułów, głównie za granicą (w Polsce trwają prace nad dziennikiem opiniotwórczym), podniesienie rentowności tytułów nowo wprowadzonych i obserwowanie rynku pod kątem ewentualnych zakupów. W zeszłym roku z rynków zagranicznych pochodziło 16% przychodów Springera. - Celem ekspansji jest Europa, choć inne rynki też obserwujemy - stwierdził Doepfner.
Zdaniem szefa koncernu, w tym roku zysk powinien utrzymać się na zeszłorocznym poziomie pod warunkiem uruchomienia niewielkiej liczby nowych projektów. - Jeśli będzie ich więcej, wyniki mogą być nieco słabsze, bo obciążą je wysokie koszty związane z uruchomieniem tych nowych przedsięwzięć - ostrzegł szef Axela Springera. Za to zysk ma na pewno wzrosnąć w 2007 r. W zeszłym roku niemiecki koncern zarobił na czysto 231 mln euro, co było dla niego rekordem.
Inwestorzy pokładają duże nadzieje w ambitnych planach. Wczoraj akcje Springera drożały nawet o 2,8%. W poprzednich 12 miesiącach zyskały 17%, podczas gdy średnia dla branży to 4,7%.
Bloomberg