Notowania na rynku naftowym osiągnęły w ubiegły piątek najwyższy poziom od prawie czterech tygodni - w Londynie ponad 64 USD za baryłkę, po czym nastąpił ich szybki spadek.

Głównym bodźcem do zwyżki cen ropy był spór dotyczący irańskiego programu nuklearnego. Podczas rozmów z przedstawicielami UE władze w Teheranie nie chciały zrezygnować z procesu wzbogacania uranu, który mógłby prowadzić do wyprodukowania bomby atomowej. Dla uczestników rynku naftowego dalsze zaostrzenie sporu mogłoby oznaczać kłopoty z dostawami irańskiej ropy.

Początek bieżącego tygodnia przyniósł wyraźną zmianę nastrojów. Przyczynili się do tego przedstawiciele państw OPEC, którzy w zdecydowanej większości wypowiedzieli się przeciwko zmniejszeniu wydobycia ropy. Poglądy te znalazły potwierdzenie podczas środowego spotkania ministrów krajów członkowskich w Wiedniu. Postanowili oni utrzymać limity wydobycia na dotychczasowym poziomie 28 mln baryłek dziennie.

Decyzja ta ułatwi zrównoważenie spadku dostaw z Nigerii, spowodowanego przez ataki rebeliantów na urządzenia naftowe, a także ewentualnego ograniczenia eksportu przez Iran. Perspektywa stabilnej podaży pobudziła spadek notowań, a tendencję tę podtrzymały informacje o dalszym wzroście amerykańskich rezerw ropy. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w kwietniu płacono wczoraj po południu 60,14 USD w porównaniu z 61,17 USD w końcu sesji wtorkowej i 62,45 USD w poprzednią środę.