Kiepsko wypadło wczorajsze odbicie od silnego wsparcia w postaci lutowych dołków oraz linii trendu biegnącej po minimach z maja i października. Biorąc pod uwagę znaczenie tej bariery oraz niską aktywność inwestorów na czwartkowej sesji można się było spodziewać większego wzrostu. W tej sytuacji przełamanie 2760 pkt jest obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, choć nie musi nastąpić już dziś, a może zostać poprzedzone kilkudniową stabilizacją na aktualnym poziomie. Zniżka poniżej 2760 pkt prowadziłaby do utworzenia na wykresie WIG20 formacji podwójnego szczytu. Jej wysokość pozwalałaby wtedy spodziewać się spadku do jesiennej górki znajdującej się na wysokości 2565 pkt.
Pięciosesyjny ATR, mierzący zmienność rynku, sięgnął ostatnio 2,4%. To poziom, na którym wskaźnik w ostatnich dwóch latach wyznaczał lokalne szczyty. Osiągnięcie takich wartości w ostatnich trzech przypadkach towarzyszyło kształtowaniu lokalnych dołków. W tym kontekście dalsze zachowanie indeksu będzie interesującym sygnałem w kontekście koniunktury w dalszej perspektywie. Jeśli wsparcie zostanie przełamane przy tak dużej zmienności otrzymamy potwierdzenie, że rozpoczęty spadek ma poważniejszy charakter niż trzy poprzednie - z marca i października 2005 r. oraz lutego 2006 r.
Optymizmem nie napawa wykres indeksu szerokiego rynku. WIG przełamał w środę linię łączącą lutowe dołki. Wczorajszy wzrost można więc traktować w kategoriach ruchu powrotnego. Jednocześnie po środowym wyłamaniu się dołem z dwutygodniowej konsolidacji i zatrzymaniu na rocznej średniej ruch powrotny do dołków z poprzedniego miesiąca wykonał indeks rynku towarowego CRB. Nadzieje na utrzymanie się ponad roczną średnią są nikłe.
Złym prognostykiem dla całego rynku są notowania PKN. Po przebiciu jesiennych dołków prawdopodobna jest zniżka w okolice 50 zł. Kurs spółki pierwszy raz od blisko trzech lat spadł poniżej rocznej średniej, roczna zmiana ceny akcji wynosi tylko 14% i jest najniższa od połowy 2003 r. To mocne sygnały świadczące o rozpoczęciu korekty całej hossy.