Analitycy spodziewają się, że GUS zrewiduje styczniową inflację w dół. Ich zdaniem, może się okazać, że wynosiła ona nie 0,7%, ale np. 0,5% albo jeszcze mniej. Byłby to efekt przeliczenia dynamiki cen według nowego koszyka konsumpcji. W tym roku koszyk po raz pierwszy będzie obejmować usługi telefonii komórkowej, które od kilku lat szybko tanieją. Właśnie "komórki" mają się przyczynić do obniżenia inflacji.
Ze względu na niepewność co do skali rewizji danych za styczeń, prognozy dotyczące lutego znacznie się różnią. Najwięksi optymiści - analitycy Kredyt Banku - spodziewają się, że wyniosła ona 0,6%. Pesymistą jest Michał Dybuła z BNP Paribas, według którego było to 1,0%. Zwykle różnice w przewidywaniach dotyczących rocznej dynamiki cen nie przekraczają 0,1-0,2 pkt proc.
Dane na temat inflacji zostaną opublikowane w środę. Razem z nimi GUS poda dynamikę wynagrodzeń i zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Te dane mogą mieć duże znaczenie dla Rady Polityki Pieniężnej, która w ostatnich miesiącach bacznie śledzi sytuację na rynku pracy. - Już od kilku miesięcy mamy do czynienia z wysokim wzrostem zatrudnienia. Nawet wówczas, gdy dynamika PKB była wyższa, miejsc pracy nie przybywało tak szybko - przypomniał Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK. Szybko rosną też wynagrodzenia. - Ale jeśli ich dynamika nie przybierze na sile, to z punktu widzenia polityki pieniężnej sytuacja jest bezpieczna - ocenił Bielski.
W piątek GUS poda dynamikę produkcji przemysłowej
w lutym. Analitycy oczekują wzrostu na poziomie 9,5% - podobnym jak miesiąc wcześniej. - Utrzymanie styczniowej dynamiki to efekt statystyczny. Wchodzimy w okres, w którym wyniki produkcji są porównywane ze słabszymi danymi z poprzedniego roku - powiedział Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego.