Rejestr Dłużników Transportowych (RDT) uruchomiła spółka Logintrans, operator Europejskiej Giełdy Transportowej Trans wraz z KSV Biurem Informacji Gospodarczej. To pierwszy tego typu projekt w Polsce. Do dzisiaj umowy na korzystanie z bazy podpisało około tysiąca firm. Wszystkie są uczestnikami polskiej platformy wymiany zleceń online między spedytorami, przewoźnikami a ich klientami.
Rejestr działa podobnie jak biuro informacji gospodarczej. Abonenci otrzymują raporty o przedsiębiorcach, z którymi chcą współpracować, ale mogą też przekazywać dane nierzetelnych wobec nich firm. Podstawą jest przeterminowana o co najmniej 60 dni faktura. Firma zgłaszająca wpis musi zawiadomić dłużnika z miesięcznym wyprzedzeniem o tym, że znajdzie się on w bazie nierzetelnych płatników. Jeśli dług nie zostanie uregulowany, przedsiębiorstwo będzie figurować w rejestrze przez 10 lat. Co więcej, informacje o jego niezapłaconych zobowiązaniach mogą sprawdzać także banki i operatorzy telefoniczni. Wykreślenie przedsiębiorstwa z RDT jest obowiązkiem wierzyciela. - Dzięki połączeniu giełdy z RDT pojawiło się narzędzie, które pozwala wyeliminować z rynku niewypłacalnych klientów - uważa Piotr Hunker, prezes Logintrans. Spółka, która znajdzie się na oficjalnej "czarnej liście", traci dostęp do giełdy. Rekordzistą, z ponad 15 wpisami, jest jedna z największych firm transportowych w Polsce. - Rejestr zaczyna być traktowany przez przedsiębiorców jako pasywna windykacja. Większość dłużników wobec groźby wpisu do rejestru decyduje się na spłatę zobowiązań - mówi Iwona Janeczek, dyrektor zarządzająca KSV BIG. Niektórzy dłużnicy z listy, chcąc odzyskać należności, także podpisują umowy na korzystanie z rejestru. Miesięczny abonament kosztuje 100 zł, ale możliwe jest też zamówienie pojedynczego raportu o danej firmie.
Na EGT Trans można znaleźć 12-14 tys. zleceń dziennie. Z ofert korzysta ponad 16 tys. podmiotów polskich i 4,8 tys. zagranicznych.