Do końca stycznia rząd przelał na rachunki beneficjentów pomocy unijnej zaledwie 8,22% funduszy przeznaczonych dla Polski na lata 2004-2006. Rząd zdecydował się więc na zmianę ustawy o Narodowym Planie Rozwoju (opisuje procedury rozdziału środków unijnych) w praktycznie ostatnim roku jej obowiązywania. Od 2007 r., wraz z nowym budżetem UE, zastąpią ją Narodowe Strategiczne Ramy Odniesienia.
Nowelizacja ustawy jest potrzebna, aby zwiększyć kompetencje nowego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (wg noweli, MRR staje się instytucją zarządzającą unijnymi programami unijnymi). Oprócz tego, Rada Ministrów zdecydowała o uproszczeniu oceny wniosków o dotację.
Nowela znosi m.in. wymóg powoływania Komitetów Sterujących przy każdym programie unijnym. Złożone m.in. z pozarządowych ekspertów, miały sprawdzać, czy administracja przyznała fundusze na najlepsze projekty. Duża liczba dokumentów sprawiła jednak, że rola Komitetów sprowadziła się do "zaklepywania" decyzji rządu czy samorządu. Projekt nowelizacji precyzuje także, jakie informacje będą wymagane we wnioskach o dotacje unijne.
Rząd postawił również na ściślejszą kontrolę, czy beneficjenci wykorzystują pieniądze UE rzeczywiście na planowane inwestycje. W tym celu Generalny Inspektor Kontroli Skarbowej będzie sprawdzać wyrywkowo m.in. instytucje rozdzielające środki UE. Projekt powołuje także Komitet ds. Kontroli i Audytu Funduszy Strukturalnych i Funduszu Spójności.
Eksperci czekają na podobną ustawę na następne lata. - Nowelizacja NPR to głównie kosmetyka, mająca na celu wpisanie nowego resortu do procedur unijnych. Wydaje się, że mamy raczej problem ze złym zaprojektowaniem całego systemu. Dlatego z niecierpliwością czekamy na to, co rząd zaproponuje na lata 2007-2013 - mówi Artur Bartoszewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".