Wtorkowa sesja przyniosła kolejny spadek na rynku terminowym. "Haczki" straciły 31 pkt i po raz pierwszy podczas tej fali przeceny zamknęły się poniżej 2750 pkt. Kontrakty już kilkakrotnie przebijały ten poziom, jednak popytowi zawsze udawało się obronić wsparcie na zamknięciu notowań. Tym razem ta sztuka się nie udała i jeżeli kupujący nie będą w stanie doprowadzić na najbliższych sesjach do dynamicznego powrotu w kierunku 2800 pkt, prawdopodobieństwo dalszej przeceny będzie bardzo duże.
Podaż przez ostatnie sesje koncentrowała się przede wszystkim na akcjach największych spółek. Traciły na wartości zarówno firmy surowcowe, których zachowanie będzie kluczowe dla dalszego kształtowania się indeksów, jak i sektor bankowy. Wskazuje to na zamykanie pozycji przez zagranicznych inwestorów, co potwierdza zdecydowane osłabienie złotego.
Na wykresie tygodniowym pojawiła się już druga czarna świeca, co ostatni raz miało miejsce w październiku ubiegłego roku. Sugerowało to, że podaż podczas trwającej ponad dwa miesiące konsolidacji zaczyna zyskiwać przewagę, co w końcu doprowadziło do pokonania 2750 pkt. Biorąc pod uwagę jej szerokość sięgającą 250 pkt oraz długi czas trwania, wybicie dołem może spowodować zdecydowane pogłębienie tendencji spadkowej. Istnieje w związku z tym realne zagrożenie rozpoczęcia najgłębszej korekty od kilku miesięcy. Wiarygodnym sygnałem poprawy koniunktury i oddalenia widma średnioterminowej przeceny wydaje się dopiero pokonanie poziomu 3000 pkt.
Koniec tygodnia z uwagi na wygaśnięcie marcowych serii kontraktów i opcji powinien przynieść większą aktywność arbitrażystów, co może zaowocować nieco większą zmiennością podczas sesji.