Na razie dowiedzieliśmy się, jaki udział w koszyku konsumpcji (służy on do obliczania inflacji) mają tylko podstawowe grupy towarów i usług. Szczegóły będą znane, gdy za kilka tygodni GUS wyda coroczną publikację na temat cen w gospodarce. Na razie wiadomo np., że udział żywności i napojów bezalkoholowych zwiększył się z 26,9 do 27,2 proc.
- Pierwszy raz mamy do czynienia z sytuacją, że udział żywności wzrósł - zauważa Piotr Bielski, analityk Banku Zachodniego WBK. Utrzymujący się od wielu lat spadek znaczenia żywności w koszyku był przez ekonomistów uznawany za potwierdzenie wzrostu zamożności społeczeństwa: wyższe zarobki pozwalają na to, by mniejszą ich część przeznaczać na jedzenie.
Wyjaśnieniem zwiększenia wagi żywności mógłby być wzrost cen tych artykułów. W ciągu roku kupujemy np. tyle samo bochenków chleba. Jeśli chleb drożeje, to rośnie jego udział w ogólnej kwocie naszych wydatków. Problem w tym, że - jak zwrócił uwagę w nocie dla klientów Piotr Kalisz, analityk Banku Handlowego - w ub.r., a szczególnie w drugim półroczu żywność taniała.
Kalisza zaskoczył również spadek wagi kategorii "transport" z 8,8 do 8,5 proc. - W 2005 roku znacznie wzrosły ceny paliw. Ponieważ w krótkim okresie trudno ograniczyć ich konsumpcję, szczególnie przy rosnącej liczbie samochodów używanych w kraju, udział wydatków na paliwa w ogóle wydatków gospodarstw domowych powinien raczej się zwiększyć - ocenia ekonomista.
- Zmiany rzeczywiście poszły w kierunku odwrotnym niż nakazywałaby się spodziewać intuicja. Ale były na tyle małe, że tak naprawdę nie mają dużego znaczenia - stwierdza P. Bielski.