Reklama

Niespodzianki w koszyku

Ekonomistów zaskoczyła część zmian dokonanych przez GUS w koszyku inflacyjnym. Udział żywności zamiast spadać - zwiększył się. Zmniejszyło się znaczenie szybko drożejących paliw.

Publikacja: 17.03.2006 07:27

Na razie dowiedzieliśmy się, jaki udział w koszyku konsumpcji (służy on do obliczania inflacji) mają tylko podstawowe grupy towarów i usług. Szczegóły będą znane, gdy za kilka tygodni GUS wyda coroczną publikację na temat cen w gospodarce. Na razie wiadomo np., że udział żywności i napojów bezalkoholowych zwiększył się z 26,9 do 27,2 proc.

- Pierwszy raz mamy do czynienia z sytuacją, że udział żywności wzrósł - zauważa Piotr Bielski, analityk Banku Zachodniego WBK. Utrzymujący się od wielu lat spadek znaczenia żywności w koszyku był przez ekonomistów uznawany za potwierdzenie wzrostu zamożności społeczeństwa: wyższe zarobki pozwalają na to, by mniejszą ich część przeznaczać na jedzenie.

Wyjaśnieniem zwiększenia wagi żywności mógłby być wzrost cen tych artykułów. W ciągu roku kupujemy np. tyle samo bochenków chleba. Jeśli chleb drożeje, to rośnie jego udział w ogólnej kwocie naszych wydatków. Problem w tym, że - jak zwrócił uwagę w nocie dla klientów Piotr Kalisz, analityk Banku Handlowego - w ub.r., a szczególnie w drugim półroczu żywność taniała.

Kalisza zaskoczył również spadek wagi kategorii "transport" z 8,8 do 8,5 proc. - W 2005 roku znacznie wzrosły ceny paliw. Ponieważ w krótkim okresie trudno ograniczyć ich konsumpcję, szczególnie przy rosnącej liczbie samochodów używanych w kraju, udział wydatków na paliwa w ogóle wydatków gospodarstw domowych powinien raczej się zwiększyć - ocenia ekonomista.

- Zmiany rzeczywiście poszły w kierunku odwrotnym niż nakazywałaby się spodziewać intuicja. Ale były na tyle małe, że tak naprawdę nie mają dużego znaczenia - stwierdza P. Bielski.

Reklama
Reklama

Skutkiem modyfikacji koszyka konsumpcji była rewizja styczniowej inflacji z 0,7 do 0,6 proc. Część analityków spodziewała się, że spadek może być większy. Miało to być efektem uwzględnienia cen telefonii komórkowej. Waga "telekomunikacji" w koszyku zwiększyła się z 5,0 do 5,6 proc.

Wojciech Kuryłek, główny ekonomista Kredyt Banku, przyznaje, że nie miało to dużego przełożenia na ogólny wskaźnik wzrostu cen. - Ale wystarczyło do tego, by inflacja netto, gdzie nie uwzględnia się cen żywności i paliw, w lutym nieco spadła - mówi Kuryłek. Według niego, wyniosła ona 0,9 proc. W grudniu ub.r. była na poziomie 1,1 proc.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama