Ankietowani przez PARKIET ekonomiści spodziewali się w lutym wzrostu produkcji średnio o 9,5 proc. rok do roku. Dynamika powiększa się z miesiąca na miesiąc od lipca zeszłego roku. GUS zrewidował dodatkowo w górę dane na styczeń (wzrost o 9,8 proc.).

- Cieszy mnie trwały wzrost produkcji. Świadczy on o tym, że w I kwartale gospodarka rozwijała się w szybszym tempie niż w IV kwartale i to mimo gorszych wyników w budownictwie - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. BH obstawiał wzrost produkcji w lutym o 9,6 proc. W I kwartale prognozuje dynamikę PKB na poziomie 4,6 proc., wobec 4,2 proc. w IV kwartale. - Wzrost gospodarczy napędzany jest głównie konsumpcją i eksportem. Inwestycje, z powodu gorszych wyników budownictwa, mogą być nieco słabsze. Jest to jednak spowodowane warunkami pogodowymi - dodaje Zajdel-Kurowska. W lutym produkcja budowlana była o 3,5 proc. niższa niż przed rokiem po spadku o 7,8 proc. w styczniu.

Pozytywnie lutowe wyniki produkcji ocenia też Jacek Kotłowski, ekonomista BRE Banku. - Ze względu na to, że tegoroczny luty miał tyle samo dni roboczych co zeszłoroczny, a warunki pogodowe były gorsze, oczekiwaliśmy nieco słabszego wzrostu produkcji - mówi. Prognoza BRE wskazywała na dynamikę rzędu 7,8 proc. Bank oczekuje, że wzrost gospodarczy w I kwartale wyniesie 4,5 proc.

J. Kotłowski zwraca uwagę na zaskakujący wzrost w ubiegłym miesiącu produkcji urządzeń radiowych i telewizyjnych, o 96,5 proc. rok do roku. - Być może jest to efekt dużego zamówienia eksportowego - zastanawia się ekonomista. Dwucyfrowy wzrost rok do roku miał też miejsce w produkcji samochodów (15 proc.), artykułów spożywczych (13,9 proc.) czy wyrobów chemicznych (12,9 proc.). Wysoka produkcja w tych segmentach może być zapowiedzią zwiększenia eksportu.

GUS podał też w piątek, że ceny produkcji sprzedanej przemysłu były w lutym o 0,7 proc. wyższe niż przed rokiem. To nieco mniej niż oczekiwali ekonomiści (średnio 1 proc.). Ich zdaniem, wzrost cen został powstrzymany przez umacniającego się złotego. Na niski poziom wskaźnika miał też wpływ spadek cen paliw. - Nie widać presji inflacyjnej w gospodarce i to mimo ożywienia popytu konsumpcyjnego - twierdzi J. Kotłowski. Jego zdaniem, RPP nie zdecyduje się jednak na obniżkę stóp procentowych na marcowym posiedzeniu. - Do tego konieczna byłaby deflacja albo spowolnienie wzrostu gospodarczego - mówi ekonomista. Obniżki w tym miesiącu nie spodziewa się też K. Zajdel-Kurowska. - Rada tym razem skupi się gównie na wydarzeniach politycznych i ich wpływie na rynki finansowe - komentuje.