Przebieg notowań na amerykańskim parkiecie od dołka z jesieni minionego roku w dalszym ciągu mieści się w schemacie wyznaczonym przez dwa wcześniejsze ruchy zwyżkowe. W ich trakcie S&P 500 zyskiwał 14 proc. (podczas wzrostu trwającego od sierpnia 2004 r.) oraz blisko 10 proc. (w trakcie zwyżki rozpoczętej na wiosnę 2005 r.). Teraz indeks jest prawie 11 proc. ponad minimum z października 2005 r. Został on ukształtowany prawie 100 sesji temu. Po mniej więcej tylu sesjach wzrostu na jesieni 2005 r. zaczęła się zniżka. We wcześniejszym przypadku nastąpiła ona po ponad 140 sesjach ruchu w górę. To wskazywałoby, że zarówno pod względem skali zwyżki, jak i czasu jej trwania, jest jeszcze trochę miejsca na poprawienie dotychczasowych osiągnięć.
Co dalej z obligacjami?
Jednym z głównych czynników, jakie przyczyniły się do ustanowienia nowych rekordów na amerykańskiej giełdzie, była poprawa sytuacji na rynku obligacji. Ta zaś wiązała się z gorszymi od spodziewanych danymi o lutowej sprzedaży detalicznej oraz lepszymi od oczekiwań informacjami o inflacji w minionym miesiącu. Różnice nie były duże, ale zadecydowały o odbiorze tych informacji przez inwestorów. Jednocześnie bliższe przyjrzenie się tym danym skłania do odwrotnych wniosków. Roczna dynamika sprzedaży detalicznej utrzymała się na wysokim poziomie, tak samo jak inflacja. Roczny wskaźnik CPI wyniósł w ubiegłym miesiącu 3,6 proc. i utrzymał się powyżej rocznej średniej. Po wyłączeniu cen żywności i energii utrzymał się na poziomie z ostatnich miesięcy (nieco ponad 2 proc.). Natomiast sprzedaż detaliczna podniosła się o 6,7 proc., a po wyłączeniu sprzedaży aut o 8,9 proc. W tym drugim przypadku 12-miesięczna średnia wciąż się podnosi i przekroczyła maksymalny poziom odnotowany w 2000 r.
Równocześnie opublikowano dane o kolejnym rekordowym deficycie na rachunku bieżącym. Wzmacniają one oczekiwania na dalsze podwyżki stóp procentowych, które z jednej strony poprzez schłodzenie gospodarki mogłyby przyczynić się do poprawy salda wymiany handlowej, z drugiej - zwiększały atrakcyjność amerykańskich papierów skarbowych. Wobec tych faktów istnieje duże prawdopodobieństwo, że obserwowany w ostatnich dniach spadek rentowności 10-latek w USA okaże się przejściowy, a z technicznego punktu widzenia będzie można go interpretować jako ruch powrotny do przełamanego na początku miesiąca oporu w postaci ubiegłorocznych szczytów.
Stopa zysku