- Zrezygnujcie. My oddamy odcinek autostrady z Nowego Tomyśla do granicy dużo szybciej- apelował do AW premier Kazimierz Marcinkiewicz, występując w sobotę na konwencji Prawa i Sprawiedliwości. - Macie już przecież pieniądze, nie zależy wam na czasie - dodał.

- Jesteśmy zaskoczeni. Najwyraźniej ktoś wprowadził premiera w błąd - oświadczeniu premiera dziwi się Zofia Kwiatkowska, rzecznik spółki. Przypomina, że według koncesji, roboty na odcinku między granicą a Nowym Tomyślem (108 km) rozpocząć się powinny najpóźniej do końca 2007 r. - Chcielibyśmy wyjść na plac budowy wcześniej, niestety, strona rządowa nie chce z nami rozmawiać na temat zamknięcia finansowego projektu - dodaje Z. Kwiatkowska.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie chce teraz negocjować. Czeka do momentu aż zatrudni doradcę ekonomiczno-finansowego (do 20 kwietnia firmy mogą składać oferty w przetargu). GDDKiA nie wydała także zgody na przeznaczenie części zgromadzonych już przez AW pieniędzy na prace projektowe. Koncesjonariusz czeka dodatkowo na zmianę decyzji lokalizacyjnych dotyczących m.in. wiaduktów. - Wymaga tego nowa ustawą o ochronie środowiska - zaznacza Z. Kwiatkowska. Dyrekcja obawia się, że takie zmiany to pretekst, aby zwiększyć koszty budowy - z 6,1 mln euro do 7,1 mln euro za kilometr. Co prawda w systemie koncesyjnym to nie rząd funduje budowę, ale wyższa cena powoduje wzrost gwarancji Skarbu Państwa dla koncesjonariusza. - Opracowaliśmy takie warianty, aby koszty budowy nie poszły tak do góry - podkreśla rzecznik spółki.

AW dysponuje własnymi ekspertyzami, z których wynika, że gdyby inwestycje przejął rząd, spowoduje to opóźnienie robót o 3-4 lata. Zmiana zamawiającego oznacza konieczność ogłoszenia przetargów, zmian w samym projekcie oraz zatwierdzania wszystkich umów przez Unię Europejską.