Wniosek o samorozwiązanie Sejmu miał wczoraj trafić do marszałka. Zgodnie z uzasadnieniem, nowe wybory to najlepsze rozwiązanie po tym, gdy pakt stabilizacyjny poniósł fiasko. Posłowie PiS napisali, że wskutek decyzji jednej z partii pakt "stracił walor, jakim miało być zapewnienie trwałego poparcia dla inicjatyw ustawodawczych rządu".
Jednak nikt się nie kwapi, aby poprzeć pomysł PiS. Partia ta chciałaby wyborów na wiosnę, tymczasem największe ugrupowanie opozycyjne - PO - zapowiadała, że może rozmawiać o połączeniu wyborów parlamentarnych i samorządowych. Te ostatnie zaś odbywają się na wiosnę. Partie, które podpisały pakt stabilizacyjny, czyli LPR oraz Samoobrona, też nie są skore do rozwiązywania Sejmu. Na dodatek - jak wynika z innych wypowiedzi liderów PiS - ta ostatnia w razie porażki wniosku o samorozwiązanie Sejmu ma szanse na wejście do koalicji rządzącej.
PiS ma także problem z dodaniem do porządku obrad ustawy nowelizującej ordynację wyborczą. Ma ona zmienić obecny proporcjonalny system przydziału głosów na mieszany - proporcjonalno-większościowy. Jednak PO nie zgadza się na dodanie tego punktu do obecnego planu obrad Sejmu. Posłowie Platformy zgadzają się, aby tą sprawą zająć się dopiero na kolejnym posiedzeniu.