Import wzrósł aż o 30 proc. w lutym w porównaniu z takim samym miesiącem przed rokiem. O ponad jedną piątą, najmocniej od 9 lat, zwiększył się eksport. Spółki takie jak Honda budują fabryki w Japonii i podnoszą płace, by sprostać zamówieniom krajowym i zagranicznym. Takie działania zwiększają import. Coraz wyraźniejsze oznaki przyspieszenia wzrostu gospodarczego i wyjścia z trwającej 7 lat deflacji mogą skłonić bank centralny do podniesienia stóp procentowych jeszcze w tym roku. Najczęściej wymienia się październik, a spodziewana skala pierwszej od 2000 r. podwyżki to 25 pkt bazowych. Obecnie stopy są bliskie zera.

Nie wszyscy podzielają ten optymizm. Członek zarządu Banku Japonii Shin Nakahara podkreślił wczoraj na konferencji prasowej, że bank centralny powinien poczekać z podnoszeniem stóp do chwili, aż wskaźnik rocznej inflacji przekroczy poziom 1 proc. Nakahara jako jedyny na posiedzeniu 9 marca głosował przeciwko decyzji banku o zakończeniu walki z deflacją i zaprzestaniu zasilania gotówką systemu bankowego.

Odosobnienie stanowiska Nakahary wynika z tego, że japońska gospodarka w IV kw. rozwijała się w tempie o 5,4 proc. szybszym niż amerykańska i europejska. Niemal z każdym tygodniem przybywa też dowodów na to, że ożywienie jest trwałe. Rzecznik rządu poinformował wczoraj, że po raz pierwszy od 15 lat w trzech największych miastach Japonii w ub.r. wzrosły ceny nieruchomości.

Bloomberg, Reuters