Nie udało się podtrzymać wzrostu indeksów na nowojorskich giełdach. Wywindowany ponownie na pięcioletnie szczyty Dow Jones tracił wczoraj od początku sesji. Inwestorów wystraszyły m.in. dane z rynku budowlanego. Sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA wzrosła w zeszłym miesiącu niespodziewanie aż o 5,2 proc., co może dać Rezerwie Federalnej jeszcze jeden argument za wydłużeniem cyklu podwyżek stóp procentowych. Nastroje na Wall Street psuł też ponowny wzrost cen ropy naftowej.
Głębszy spadek najważniejszego światowego wskaźnika akcji zahamowany został dzięki koncernowi General Motors, który uzgodnił sprzedaż za 8,8 mld USD 78 proc. udziałów w jednostce finansowania nieruchomości. Papiery znajdującego się w kłopotach motoryzacyjnego giganta zdrożały o ok. 1 proc.
Drugi dzień z rzędu w niełasce były akcje spółek związanych z branżą komputerową. Tym razem przyczynek do wyprzedaży dał koncern Adobe, produkujący oprogramowanie graficzne, który przedstawił gorsze od oczekiwanych prognozy sprzedaży. Znów ok. 2 proc. traciły m.in. papiery Microsoftu, który dzień wcześniej po raz kolejny przełożył premierę systemu operacyjnego Windows Vista. O ok. 1 proc. spadał kurs IBM.
Do 22.00 naszego czasu Dow Jones stracił 0,41 proc., a technologiczny Nasdaq Composite spadł o 0,14 proc.
Na giełdach w Europie sprzedający przeważali wczoraj po raz pierwszy od kilku sesji. Inwestorów mogły zaniepokoić spadające prognozy zysków europejskich spółek. Według danych firmy FactSet, która zbiera prognozy analityków, w tym roku zyski firm ze Stoxx 600 zwiększą się tylko o 7,6 proc., gdy jeszcze na początku lutego mówiło się o wzroście o 9,3 proc. Wyraźnie przeceniono m.in. akcje brytyjskich supermarketów William Morrison, które poinformowały o pierwszej rocznej stracie w ponad 100-letniej historii.