Reklama

Sześciu do rady

Z Marią Dobrowolską, prezes Izby Domów Maklerskich, rozmawia Grzegorz Uraziński

Publikacja: 25.03.2006 06:53

Jak odebrała Pani decyzję o odwołaniu Marka Słomskiego, prezesa ING Securities z rady giełdy?

Jako regres w stosunku do sytuacji poprzedniej. Liczyliśmy na ruch w zupełnie przeciwnym kierunku. Z biznesowego punktu widzenia decyzja jest zupełnie niezrozumiała. Zwykle nie tak traktowani są akcjonariusze mniejszościowi, którzy równocześnie generują przytłaczającą większość przychodów i od początku istnienia spółki zwiększają jej wartość.

Liczyła Pani, że Skarb Państwa przychyli się do wniosku Jacka Jaszczołta (prezes domu maklerskiego AmerBrokers oraz wiceprezes IDM - red.) o ogłoszenie dwudniowej przerwy w obradach walnego zgromadzenia akcjonariuszy GPW?

Tak. Dlatego uprzedziliśmy ministra o zamiarze złożenia wniosku.

O czym w trakcie przerwy chcieliście rozmawiać z ministrem skarbu?

Reklama
Reklama

O możliwości wpływania uczestników rynku na zasady jego funkcjonowania. O tym, jaka powinna być pozycja domów maklerskich - które zapewniają na giełdzie zarówno popyt, jak i podaż, czyli są odpowiedzialne za rozwój rynku - przy podejmowaniu decyzji dotyczących działalności giełdy. O tym, w jaki sposób można godzić interesy emitentów, inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych, detalicznych i finansowych. Wszyscy oni bowiem są naszymi klientami. Czyli o zwiększeniu udziału przedstawicieli domów maklerskich w radzie giełdy. Chcieliśmy również przedyskutować działania ministra w kwestii powołania zarządu giełdy na nową kadencję. Jest sprawą niezwykle istotną, by proces ten zapewniał stabilną i przewidywalną dla inwestorów sytuację.

Dlaczego domom maklerskim zależy na większej reprezentacji w radzie giełdy?

Giełda jest ze swej natury instytucją o charakterze usługowym, działającą na rzecz domów maklerskich i ich klientów. W naszej opinii udział przedstawicieli domów maklerskich we władzach spółki prowadzącej rynek regulowany zwiększa elastyczność reagowania na potrzeby uczestników oraz wpływa na zmniejszenie kosztów jej działania. Zresztą nie jest to żadne nowatorskie podejście. Tak funkcjonują rynki w wielu krajach, również w naszej części Europy, z którymi w sposób naturalny możemy się porównywać, np. w Budapeszcie i w Bratysławie, gdzie reprezentanci członków giełdy stanowią większość w ich radach.

Nie macie zaufania do pozostałych członków rady?

Tu nie chodzi bynajmniej o brak zaufania. Zdaniem domów maklerskich, rada giełdy nie jest zwykłą radą nadzorczą spółki akcyjnej. Tu głównym parametrem oceny jest praktyka rynkowa osób, które zasiadają w tym gremium. Od tego zależy efektywność rynku.

Ilu, Pani zdaniem, przedstawicieli domów maklerskich powinno zasiadać w tym gremium liczącym 12 osób?

Reklama
Reklama

Wzorem innych rynków - większość. Jednak biorąc pod uwagę układ kapitałowy sześciu wydaje się właściwym rozwiązaniem.

Rada giełdy stanowi reguły obrotu na rynku. Stąd podmioty generujące ten obrót muszą mieć decydujący wpływ na ten proces. Jak domy maklerskie mają na konkurencyjnym poziomie w stosunku do zdalnych członków - zagranicznych firm inwestycyjnych - świadczyć usługi dla swych klientów, skoro nie mają żadnego wpływu na te reguły?

Co domom maklerskim dałaby sześciosobowa reprezentacja w radzie?

Siła przekonywania jednej drugiej jest nieporównywalnie większa niż jednej dwunastej. Oczywiście, że można się powoływać na przykład wspaniałego filmu "Dwunastu gniewnych ludzi", ale jak często w życiu powtarzają się filmowe historie? A mówiąc serio, większy udział członków giełdy zapewnia większą reprezentację interesów różnych grup inwestorów i zrównoważenie w podejmowanych przez giełdę działaniach oczekiwań właściciela i uczestników rynku.

W innych krajach państwo kontroluje giełdę głównie przez odpowiednie regulacje ustawowe i urząd nadzoru nad rynkiem. W Polsce robi to jako właściciel prawie 100 proc. akcji, ustawodawca oraz nadzorca - za pośrednictwem KPWiG.Skoro rząd nie planuje obecnie prywatyzacji giełdy, skoro w ustawie o zintegrowanym nadzorze nie przewiduje się udziału w pracach komisji przedstawicieli rynku z głosem doradczym, to rada giełdy staje się jedyną platformą dyskusji o kształcie rynku regulowanego. Tu właściciel giełdy - Skarb Państwa - powinien wraz z przedstawicielami podmiotów, które kreują ten rynek, na bieżąco obmyślać strategię rozwoju i ekspansji naszego rynku, by Warszawa rzeczywiście miała szanse stać się ważnym węzłem na mapie finansowej Europy.

Jednak mając sześciu reprezentantów w radzie, moglibyście skutecznie blokować niektóre pomysły zarządu giełdy. Mam na myśli np. dopuszczenie zdalnych członków do działania na GPW - brokerzy źle oceniają tę decyzję. Oznacza to dla nich konieczność sprostania większej konkurencji.

Reklama
Reklama

Nie zgodzę się z tym stanowiskiem. Jeśli sześciu przedstawicieli rady, w tym jej szefa, którego głos byłby przy remisowych głosowaniach przeważający, miałby Skarb Państwa, to o blokowaniu nie ma mowy. Co do zdalnych członków - domy maklerskie będące członkami giełdy krytycznie podchodziły do ich dopuszczenia - zresztą na preferencyjnych warunkach - ponieważ uważają, że nie zwiększy to w zdecydowany sposób ani obrotów, ani płynności rynku. Będzie to jedynie zmiana kanałów transmisji zleceń na giełdę, czyli zmniejszy się udział w obrocie członków giełdy przy niezmienionych przychodach samej giełdy i KDPW. Te przychody mogą zostać nawet zmniejszone. Podmioty zagraniczne mogą bowiem działać przez konta omnibus - zbiorcze konta swoich klientów, dokonując de facto obrotu u siebie, a nie na naszej platformie - GPW.

Dopuszczenie zdalnych członków jest już faktem. Jeśli rzeczywiście okaże się, że płynność i wolumen obrotu, dzięki ich działalności na giełdzie rośnie, sami zajmiemy się akwizycją kolejnych podmiotów.

Wspomniała Pani o emitentach, inwestorach indywidualnych i instytucjonalnych. Dlaczego ich przedstawicielami w radzie miałyby być domy maklerskie? Każdą z tych grup reprezentuje jakieś stowarzyszenie lub izba. Może więc należałoby zapewnić miejsce także tym instytucjom?

Przecież pomiędzy tymi wszystkimi podmiotami istnieje konflikt interesów. Jak wyobraża pan sobie podejmowanie uchwał przez gremium 12-osobowe, gdzie każda osoba ma inne zdanie na dany temat? To domy maklerskie, których klientami są wszystkie wymienione przez pana podmioty, muszą wyważyć i pogodzić ich interesy i zadbać o bezpieczeństwo obrotu z tego prostego powodu, by nie stracić swoich przychodów.

Na przykład emitent przeprowadzając IPO dąży do tego, by sprzedać swoje akcje po jak najwyższej cenie i wykorzystać pieniądze z emisji jak najszybciej. Inwestor natomiast chce, by jego pieniądze były ulokowane bezpiecznie i by akcje były kupione po jak najniższej cenie. To dom maklerski musi te racje wyważyć, a na dodatek własnym kapitałem zagwarantować, że w przypadku niedojścia emisji do skutku, pieniądze inwestorom zostaną zwrócone.

Reklama
Reklama

Różne są także preferencje inwestorów indywidualnych i OFE. Przykładów mogę mnożyć tysiące, ale to jest temat na inną rozmowę.

Czy za odwołaniem Marka Słomskiego, prezesa ING Securities, z rady giełdy mogły przemawiać względy merytoryczne?

Nic mi o tym nie wiadomo. Zresztą nie było uzasadnienia wniosku. Ja i pozostali prezesi domów maklerskich - członków IDM - bardzo wysoko oceniamy wiedzę merytoryczną i praktykę rynkową pana Marka Słomskiego.

Czy Izba Domów Maklerskich będzie jeszcze zabiegała o rozmowę z ministrem skarbu na temat reprezentacji domów maklerskich w radzie giełdy?

Oczywiście. Minister jest reprezentantem właściciela. Z kim mielibyśmy rozmawiać o naszych poglądach na politykę spółki, jeśli nie z akcjonariuszem posiadającym ponad 98 proc. kapitału.

Reklama
Reklama

Myśli Pani, że do majowego NWZA minister doceni rolę domów maklerskich na rynku kapitałowym i zwiększy ich reprezentację w radzie?

Mam nadzieję. Bez niej nie przystępowalibyśmy do rozmów. Jesteśmy przekona Dlaczego mielibyśmy uważać, że racjonalne argumenty nie przekonają ministra?

Może dlatego, że go nie interesują. Czy nie świadczy o tym fakt, że nie przychylił się do wniosku Jacka Jaszczołta o przerwę?

Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Wydaje mi się, że decyzja została podjęta głównie ze względów, nazwijmy to, "technicznych". Moim zdaniem minister chciał zakończyć NWZA i rozpocząć procedurę konkursową.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama