Dzisiaj odbędzie się posiedzenie komisji trójstronnej ds. społeczno-gospodarczych. Jej członkami są przedstawiciele rządu, pracodawców i związków zawodowych. Komisja ma podjąć rozmowy na temat "paktu na rzecz walki z bezrobociem".
- Samo podpisanie paktu wcale jeszcze nie będzie sukcesem - to dopiero szansa na sukces - mówi Andrzej Malinowski, prezes Konfederacji Pracodawców Polskich. - Przykładem tego, jak dobrze wykorzystać tę szansę, jest Hiszpania. Zawarty w 1995 r. pakt doprowadził do przyspieszenia wzrostu PKB, co spowodowało utworzenie 2 mln nowych miejsc pracy i spadek bezrobocia z ok. 22 proc. do 11 proc. Chciałbym, żeby Polska była kolejnym przykładem dobrego wykorzystania takiej umowy i właśnie z takim oczekiwaniem przystępujemy do dyskusji.
Nie wiadomo jednak, czy uda się doprowadzić do podpisania paktu. Każda ze stron, które biorą udział w pracach komisji, ma odmienne oczekiwania. - Jest wiele pomysłów, jak zwiększyć zatrudnienie w kraju, ale my proponujemy zmniejszenie świadczeń socjalnych - mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". - Ograniczenie możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę pozwoliłoby zaoszczędzić nawet 10 mld złotych rocznie. Przeznaczenie tych środków na inwestycje w infrastrukturę pobudziłoby wzrost gospodarczy. Nie wiadomo jednak, czy strona związkowa wyrazi na to zgodę - dodaje.
Jan Guz, przewodniczący OPZZ, nie kryje, że związki zawodowe chcą uzyskać poprawę zabezpieczenia socjalnego pracowników. - Chcielibyśmy, żeby dorównało ono standardom obowiązującym w Unii Europejskiej. FUS notuje nadwyżki na funduszu chorobowym i rentowym, ale fundusz emerytalny się nie domyka. Nigdy nie zgodzimy się na to, aby ze składek pracowniczych finansować ten niedobór - twierdzi.
Związkowcy nie chcą się też zgodzić ani na poluzowanie kodeksu pracy, ani na obniżki podatków. - Podatek od dochodów przedsiębiorstw został obniżony, a przedsiębiorcy wcale nie zwiększyli zatrudnienia -mówi Guz.