Zakończony w piątek szczyt UE przynieść miał odpowiedź na pytanie: jak zwiększyć konkurencyjność gospodarek unijnych i doprowadzić do wzrostu zatrudnienia (w Unii pracuje teraz 63,3 proc. osób w wieku produkcyjnym). Ministrowie finansów państw członkowskich rozmawiali m.in. o wpływie systemów podatkowych na rynek pracy. - Odbyliśmy pasjonującą dyskusję, jak pogodzić dwa cele: bezpieczeństwo i elastyczność zatrudnienia - tłumaczyła wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. - Starannie przeanalizowaliśmy dwa modele: duński i słowacki - dodała.
Marzenie każdego
eurobiurokraty
Od kilku lat urzędnicy unijni dyskutują o tzw. modelu "flexicurity" (połączenie angielskich słów "flexibility" i "security" - czyli elastyczność i bezpieczeństwo). Marzą o sytuacji, w której ochrona miejsc pracy będzie szła w parze z rozwojem gospodarczym i nie zwiększy obciążeń budżetowych.
W dyskusjach coraz częściej wskazywana jest Dania. To kraj z jednym z największych obciążeń podatkiem PIT (najwyższa stawka to 53,86 proc.). Mimo to bezrobocie jest tam bardzo niskie - 4,9 proc. To efekt elastycznego prawa pracy. Na łatwo zwalnianych czekają jednakże hojne zasiłki dla bezrobotnych. Druga "skrajność" to Słowacja, dzięki niskiej stawce PIT i CIT (19 proc.) powoli zmniejsza wielkość bezrobocia (w 2005 r. wyniosło 16,4 proc.). - Niewiele jednak krajów zgodzi się na tak radykalne obcięcie kosztów funkcjonowania państwa - komentowali unijni dyplomaci.