Z reguły już w lutym spółki odzieżowe wprowadzają do sklepów wiosenne kolekcje. Chłodny marzec nie sprzyjał jednak sprzedaży. - Kupowanie ubrań jest w dużej mierze impulsowe. Jak jest na dworze zimno, mało kto będzie myślał o kupowaniu wiosennych ubrań - mówi Rafał Bauer, prezes Wólczanki. Spółki odzieżowe twierdzą jednak, że chwilowy spadek sprzedaży jest uwzględniony w prognozach rocznych i na razie nie zamierzają ich weryfikować. Miesiąc zmiany kolekcji jest z zasady gorszy od pozostałych
Mogłoby być cieplej
Spółki z pełną świadomością wprowadzają do sklepów produkty z wiosennej kolekcji przed rzeczywistym nastaniem wiosny. Pogoda jest zmienna. - Gdyby było cieplej, pewnie sprzedawalibyśmy więcej - mówi Mariusz Pachla, wiceprezes LPP, właściciela marek Reserved i Cropp. Spółka podtrzymuje prognozy przychodów na ten rok, twierdząc, że skala problemu jest znikoma.
W przypadku garniturów nowe modele trafiają do sklepów stosunkowo wcześnie. Są one wyznacznikiem trendu. - Klienci muszą wcześniej się "opatrzeć" z nowymi wzorami - uważa Kinga Muczyńska, rzecznik prasowy Vistuli.
Wiosenne obuwie CCC wprowadziło do sklepów jeszcze zimą. Sprzedaż w lutym w ocenie spółki wypadła dobrze. - W marcu powinno być podobnie, chociaż zasadnicza sprzedaż kolekcji wiosennej zapewne przypadnie na trzecią dekadę tego miesiąca oraz na kwiecień - stwierdza Mariusz Gnych, wiceprezes CCC. Spółka podtrzymuje tegoroczne prognozy uzyskania 412 mln zł przychodów ze sprzedaży (331 mln zł w 2005 r.).