Publikowane w ostatnich miesiącach dane makroekonomiczne pokazują coraz bardziej pozytywny obraz polskiej gospodarki. Tempo wzrostu przybiera na sile, co prowadzi m.in. do wyraźnej poprawy sytuacji na rynku pracy. Ale równocześnie nie powoduje, na razie, wyraźnego wzrostu nierównowagi ekonomicznej. Inflacja pozostaje bardzo niska, podobnie jak saldo na rachunku obrotów bieżących bilansu płatniczego.
Wygląda zresztą na to, że podobna sytuacja ma szansę utrzymać się przez wiele najbliższych miesięcy. Chociaż tempo wzrostu PKB będzie zapewne oscylowało w kolejnych kwartałach w okolicach 4,5 proc., to wydaje się prawdopodobne, że inflacja niemal do końca roku pozostanie poniżej 1 proc. Nie tylko nie zbliży się do celu inflacyjnego, ale nawet do dolnej granicy dopuszczalnego przedziału wahań wokół tego celu. Mimo to, w ostatnich tygodniach wyraźnie osłabły oczekiwania rynku finansowego na kolejne obniżki stóp procentowych. Sami członkowie Rady Polityki Pieniężnej z coraz większą ostrożnością wypowiadają się na temat dalszego łagodzenia prowadzonej polityki. I - moim zdaniem - dzieje się tak całkiem słusznie, ponieważ warto pamiętać, że polityka banku centralnego powinna być nakierowana na przyszłość, i to w dodatku nie nazbyt bliską.
Poziom inflacji w najbliższych miesiącach jest oczywiście istotną informacją dla RPP. Jednak jedynie o tyle, o ile wpływa na przewidywane zachowanie inflacji w horyzoncie kilku kolejnych kwartałów, stanowiąc punkt wyjścia dla prognoz średnioterminowych.
Jeżeli zatem zastanawiamy się nad tym, jak może wyglądać inflacja w przyszłości, nie sposób pominąć tendencji, które od kilku kwartałów coraz wyraźniej zaznaczają się w polskiej gospodarce. Po pierwsze, zwróćmy uwagę na rynek pracy, który od przynajmniej kilku miesięcy zaskakuje informacjami o umacniających się tendencjach wzrostowych płac i zatrudnienia. Ostatnie dane, zarówno te z sektora przedsiębiorstw, jak i znacznie bardziej szczegółowe, z kwartalnego raportu o aktywności ekonomicznej ludności, sugerują, że ożywienie obserwowane ostatnio w tym obszarze jest czymś więcej niż tylko krótkotrwałym zjawiskiem. Jak do tej pory, wzrost płac nie był na tyle silny, aby spowodować znaczące zagrożenie wzrostem presji inflacyjnej. Szczególnie że wzrost wydajności pracy był co najmniej równie szybki. Jednak jeżeli wzrostowy trend płac i zatrudnienia okaże się trwały, dołączy do czynników niekorzystnie zmieniających bilans ryzyka dla przyszłej inflacji. Poza tym, szybko rosnący fundusz płac potwierdza oczekiwania na umocnienie wzrostu konsumpcji prywatnej w kolejnych kwartałach, tym bardziej że wkrótce pomoże w tym również wyższy fundusz rent i emerytur dzięki marcowej waloryzacji świadczeń socjalnych.
Ostatnie, bardzo pozytywne wyniki sprzedaży detalicznej wskazują, że gospodarstwa domowe w zasadzie już zaczęły korzystać z poprawy sytuacji finansowej, która nastąpiła w efekcie ożywienia na rynku pracy. A najwyższe od ośmiu lat wskaźniki optymizmu konsumentów pozwalają oczekiwać, że zainteresowanie zakupami będzie nadal rosło. W tym roku będziemy więc mieli do czynienia z kontynuacją trwającej już od kilku kwartałów tendencji wzrostu roli popytu krajowego w procesie ożywienia gospodarczego.