Duża nerwowość panuje w ostatnich dniach na rynku EUR/USD. Notowania dość gwałtownie wahają się w przedziale 1,195-1,211. Wypada on tuż poniżej poziomu, na jakim przebiega roczna średnia krocząca, która dwukrotnie w tym roku blokowała zwyżkę euro. Jej przełamanie byłoby mocnym argumentem za zakończeniem trwającej przez większą część minionego roku trendu wzrostowego dolara. Wczorajsze straty dolara były wymowne, gdyż towarzyszył im wzrost rentowności obligacji w USA. Do tej pory w takiej sytuacji dolar zyskiwał. To sygnał zmieniającego się nastawienia inwestorów do tej waluty.
Wczorajszy spadek EUR/PLN można traktować jako ruch powrotny do szczytu z 13 marca. Nastąpił on po odbiciu od rocznej średniej kroczącej, która przez ostatni rok trzykrotnie zatrzymywała aprecjację wspólnej waluty. Teraz ma ona duże szanse pokonać tę barierę. To otworzyłoby drogę do trwalszego ruchu w górę. Spadek poniżej 3,92 zł będzie oznaczać, że kolejny raz opór okazał się skuteczny.
Natomiast ze szczytem z 13 marca nie zdołał sobie poradzić USD/PLN. Spadek o 4 grosze z dnia wczorajszego nie przekreśla jeszcze szans na sforsowanie tej bariery, ale sytuacja jest daleka od klarowności.