Budapeszteńska giełda papierów wartościowych zaledwie kilka miesięcy temu wchłonęła giełdę towarową. Postanowiła przekuć tę transakcję w szybki sukces. - W regionie nie ma rynku surowcowego, który działałby dobrze. Widzimy szansę stworzenia takiego rynku - deklaruje w rozmowie z agencją Bloomberga dyrektor generalny parkietu Zsolt Horvath.

Już 20 kwietnia ma ruszyć handel kontraktami na złoto. Niedługo później oferta ma zostać poszerzona o ropę naftową z Uralu. Budapeszt byłby pierwszym regulowanym rynkiem rosyjskiej odmiany tego najważniejszego dla świata surowca. W uruchomieniu handlu pomaga giełdzie nowojorski NYMEX, który jest największym globalnym rynkiem obrotu kontraktami na ropę i jej pochodne. Rozmowy z Amerykanami mają zakończyć się w ciągu dwóch miesięcy.

Giełda wiąże też nadzieje z obrotem pozwoleniami na emisję dwutlenku węgla. Węgry właśnie zatwierdziły podział limitów między krajowe spółki i te, które chcą wyemitować więcej gazu, będą musiały dokupić limitów, a te, które będą mieć nadwyżki, będą mogły je sprzedać. System ten działa w całej Unii Europejskiej. Przedstawiciele giełdy chcą uruchomić handel spotowy i terminowy limitami emisji CO2. Budapeszteński parkiet chce też podjąć współpracę z austriacką giełdą energii EXAA (jej częściowym właścicielem, podobnie jak samego parkietu w Budapeszcie, jest austriacka Wiener Boerse).

Zsolt Horvath liczy na wpływy z opłat i prowizji za handel surowcami. Giełda w Budapeszcie, mimo że jej główny indeks BUX pnie się w ostatnich latach w szybszym tempie niż wskaźniki parkietów w Pradze i Warszawie, wciąż narzeka na brak nowych emisji na rynku pierwotnym. W zeszłym roku na parkiet weszła tylko jedna spółka.

Bloomberg