Reklama

Luksusy na koszt firmy

Publikacja: 03.04.2006 10:11

Spędzając kolejny ciężki dzień w biurze, wciśnięci pomiędzy kserokopiarkę i pokój dyrektorski, często z zazdrością patrzymy na szefostwo firmy. Tym to jest dobrze - wzdychamy. Biznesowe kolacje, samochody służbowe, nielimitowane rozmowy telefoniczne, ubezpieczenie na koszt firmy - żyć nie umierać. Jednym słowem - pełen luksus.

Na takie dictum osoby, które znają historię głośnych skandali korporacyjnych początku XXI wieku, tylko lekko się uśmiechają. Co Wy tam wiecie o luksusie - mówią. Posłuchajcie historii Dennisa Kozlowskiego.

Dennis Kozlowski był szefem Tyco, konglomeratu, który zasłynął z agresywnych przejęć i dynamicznego rozwoju. W ciągu zaledwie 10 lat Kozlowski przekształcił Tyco z firmy o obrotach rzędu 3 miliardów dolarów w korporację o skonsolidowanych przychodach osiągających 40 miliardów dolarów, zatrudniającą ponad 250 tysięcy pracowników na całym świecie. Gwałtowny rozwój firmy nie pozostał niezauważony - kurs akcji Tyco systematycznie wzrastał, a Dennis Kozlowski stał się jasno świecącą gwiazdą na firmamencie Wall Street, przyrównywaną do Jacka Welcha - legendarnego prezesa General Electric.

Jednak to nie dynamiczny rozwój firmy, której przewodził, lecz ekstrawagancki styl bycia, finansowany z kasy Tyco, był powodem sławy Dennisa Kozłowskiego na całym świecie. Bańka mydlana pękła w 2002 r., a późniejsze dochodzenie ujawniło wiele pikantnych szczegółów z dość specyficznego podejścia, wyznawanego przez prezesa konglomeratu, do firmowych funduszy.

Do legendy przeszły już zakupy dokonywane przez Kozlowskiego za firmowe pieniądze, takie jak zasłona pod prysznic za 6000 USD, stojak na parasole za 15 000 USD czy kosz na śmieci za 2000 USD. Miliony wydawane były także na drogie apartamenty (ten na Manhattanie kosztował "drobne" 18 milionów dolarów) oraz obrazy Renoira i Moneta.

Reklama
Reklama

Wielkim echem odbiła się również impreza z okazji czterdziestych urodzin żony Kozlowskiego, zorganizowana na Sardynii, za 2 mln USD, w połowie finansowana z pieniędzy Tyco. Ujawniona przez prokuraturę taśma wideo przybliżyła szczegóły tego przyjęcia, przygotowanego z bizantyjskim wprost przepychem, na którym alkohol lał się strumieniami, zresztą wprost z lodowego posągu Dawida, będącego kopią rzeźby Michała Anioła.

W końcu dobra passa Kozlowskiego się skończyła, a jemu i współpracownikom postawiono zarzuty przywłaszczenia 170 milionów dolarów z kasy spółki oraz działania na szkodę akcjonariuszy Tyco na kwotę 430 milionów dolarów. Mechanizm przekrętów zarzucanych Kozłowskiemu był dosyć prosty. Po pierwsze, kierownictwo Tyco przyznawało sobie wysokie bonusy oraz pożyczki, które po jakimś czasie umarzało. Po drugie, szefowie konglomeratu posiadali opcje na akcje Tyco, które sprzedali wyjątkowo korzystnie po tym, jak wcześniej podali nieprawdziwe informacje dotyczące sytuacji finansowej Tyco, windując tym samym ceny akcji.

We wrześniu 2005 r. Dennis Kozlowski razem z Markiem Swartzem, byłym dyrektorem finansowym Tyco, zostali skazani na 25 lat więzienia (muszą odsiedzieć co najmniej osiem lat). Dodatkowo, Kozlowski został zobowiązany do zapłacenia odszkodowania w wysokości 97 milionów dolarów na rzecz Tyco oraz 70 milionów dolarów grzywny.

Powyższa sprawa jest nieco ekstremalnym przykładem nadużyć związanych z wykorzystaniem funduszy firmy do zaspokajania prywatnych potrzeb pracowników lub kierownictwa organizacji. Jednakże wiele podobnych sytuacji, może nie na taką skalę, spotykamy w ramach naszej pracy.

W jednym z przedsiębiorstw główna księgowa firmy postanowiła całkowicie zmodernizować swój dom. Oczywiście, za pieniądze firmy. Sprawa pozostałaby pewnie niezauważona, gdyby nie audyt dochodzeniowy prowadzony w zupełnie innej sprawie. Podejrzenia wzbudziło konto inwestycji w toku, a szczególnie jedno z zadań inwestycyjnych o wartości kilkuset tysięcy złotych, na temat którego nikt w firmie nic nie wiedział. Główna księgowa miała przedstawić audytorom dokumenty, na podstawie których dokonano zapiGdy audytorzy, razem z szefostwem spółki, pojechali na fizyczną inspekcję rzekomej inwestycji (adres inwestycji został ustalony na podstawie dokumentów firmy budowlanej prowadzącej prace), ku zdziwieniu wszystkich znaleźli się przed pięknym domem. Rezydencja okazała się miejscem zamieszkania głównej księgowej.

Wydatki za pieniądze firmy mogą przybierać różne formy - od kupowania materiałów piśmienniczych po fundowanie wyjazdów na wakacje, kupno samochodów czy budowę prywatnych domów przy okazji dużych inwestycji.

Reklama
Reklama

Jak rozpoznać takie przypadki? Jak im zapobiegać? O tym opowiemy już za tydzień. Pamiętajmy jednak, że sprawa nie jest łatwa, a oszuści zazwyczaj wiedzą, czego szukamy i starają się odpowiednio przygotować.

Mariusz Witalis

menedżer

[email protected]

Bartłomiej Kowalczyk

konsultant

Reklama
Reklama

bartł[email protected]

Autorzy pracują w Dziale Doradztwa

Biznesowego Ernst&Young.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama