O 3,1 proc. do 28 zł spadł wczoraj kurs Bytomia po informacji o przejęciu blisko 75 proc. (240 tys. akcji) Zakładów Przemysłu Jedwabniczego Dolwis. Transakcję o wartości 250 tys. zł producent garniturów sfinansował ze środków własnych. Za jedną akcję płacił 1,04 zł, podczas gdy wartość nominalna walorów Dolwisu wynosi 1,57 zł. Sprzedającym był Kredyt Bank razem z zależną firmą BFI Serwis (kilka lat temu bank przejął akcje Dolwisu od Próchnika). - Nasza propozycja rozwoju spółki spodobała się jej dotychczasowym właścicielom. Jej szczegóły zaprezentujemy w połowie maja - powiedział Tomasz Sarapata, prezes Bytomia. Ponad 24 proc. kapitału zakładowego Dolwisu nadal należy do Skarbu Państwa. Niecały procent jest w rękach prywatnych akcjonariuszy.
Dolwis jest największym w Polsce producentem podszewek wiskozowych. W ubiegłym roku miał 31 mln zł przychodów ze sprzedaży. Bytom kupił od spółki towary za blisko 2,5 mln zł. Firma z Leśnej (dolnośląskie) wypracowała w 2005 r. około 1 mln zł zysku ze sprzedaży. Poniosła jednak 2 mln zł straty netto, co było głównie spowodowane koniecznością stworzenia rezerw na należności i zapasy. Na koniec 2005 r. kapitały własne firmy wynosiły blisko 11 mln zł.
Dolwis ma dobrze wyposażony park maszynowy. Jednak moce produkcyjne są na razie wykorzystywane w nieco ponad 50 proc. - Spodziewam się, że w perspektywie 2-3 lat przychody ze sprzedaży zostaną podwojone - powiedział prezes Sarapata.
Giełdowa spółka w ostatnich latach przechodziła poważny kryzys finansowy. Wdrożony przez prezesa Sarapatę program naprawczy powiódł się. Firma na koniec 2005 r. miała już dodatnie kapitały własne. - Kondycja Dolwisu jest dużo lepsza niż Bytomia kilka lat temu - twierdzi prezes.