Kazimierz Kustra, prezes i właściciel (ma 99 proc. udziałów) Seko, twierdzi, że prospekt emisyjny złoży w KPWiG najdalej na początku III kw. 2006 r.
W ubiegłym roku Seko, producent przetworów rybnych, sprzedało towary za 72,4 mln zł. Rok wcześniej za 61,5 mln zł. Ten rok ma być równie dobry. - Liczymy na co najmniej 80 mln zł obrotu. Możemy osiągnąć więcej, bo właśnie uruchomiliśmy nowy zakład produkcyjny - mówi Kazimierz Kustra. Nową fabrykę przedsiębiorca zbudował i wyposażył za pieniądze z kredytu, który spłaci w 2007 r. Na co zamierza przeznaczyć kilkadziesiąt milionów złotych pozyskanych z giełdy? - Rozbudujemy sieć dystrybucji i ostro weźmiemy się za promocję marki Seko. Do tej pory brakowało nam na to pieniędzy - wyjaśnia prezes. Rzeczywiście, Seko nie przeznaczało wiele na promocję. Tymczasem, zdaniem Kazimierza Kustry, podstawowym problemem producentów ryb jest dotarcie do konsumentów.
Seko nie chce ograniczać swoich działań wyłącznie do krajowego rynku. Już w 2005 r. eksport stanowił około 6 proc. sprzedaży. Tegoroczne plany przewidują wzrost do 10 proc. - W ciągu trzech, czterech lat chcemy eksportować 20-25 proc. produkcji - zapowiada prezes Kustra.
Czy spółka ma szansę pozyskać kilkadziesiąt milionów z GPW? - Przedsiębiorstwo osiągające 60-80 mln zł przychodu może liczyć na nie więcej niż 40 mln zł z emisji - uważa Piotr Wiśniewski, analityk AmerBrokers. - Pod warunkiem że przedstawi wiarygodną strategię rozwoju - dodaje. Zdaniem Piotra Wiśniewskiego, inwestorzy powinni z zainteresowaniem przyjąć firmę z branży rybnej. Po pierwsze, dlatego że rynek jest wciąż głodny debiutów. Po drugie, spółki z tego segmentu mają ogromną szansę na rozwój. Na parkiecie są już dwie firmy: Graal i Wilbo. Co prawda, Wilbo miało bardzo słaby rok, głównie z powodu błędów inwestycyjnych zarządu (już wymienionego), ale Graal radzi sobie dobrze. W ubiegłym roku pokazał, że w tej branży można szybko poprawić rentowność. Od początku roku akcje Graala wzrosły o 38,5 proc.
Rozwój Seko mają zapewnić też akwizycje. - To bardzo prawdopodobny scenariusz, bo w branży jest sporo małych firm, które mogą być przejęte - uważa Piotr Wiśniewski. - Seko, wchodząc na giełdę, stałoby się jednym z rekinów polujących na mniejsze rybki - dodaje analityk. Zwraca jednak uwagę, że o akwizycjach w tym w tym segmencie mówi się dużo, ale dzieje się niewiele.