"W połowie drogi" - taki tytuł nosi raport przygotowany przez analityków Erste Banku. Chodzi o drogę, którą mają do przebycia kraje Europy Środkowowschodniej, by zrównać się poziomem rozwoju rynku bankowego z zachodnią częścią Starego Kontynentu. Dystans jest długi, bo dojście do półmetka zajęło kilkanaście lat, odkąd zniknęła dzieląca Europę żelazna kurtyna.
Polska odstaje
Statystycznie najbliżej celu są Chorwacja i Słowenia. Jak wynika z danych pochodzących z banków centralnych, jedynie w tych dwóch krajach regionu wartość aktywów sektora bankowego przekroczyła 100 proc. produktu krajowego. Niewiele odstają Czechy i Węgry. Natomiast Polska jest w tyle - u nas aktywa sektora bankowego stanowią tylko dwie trzecie PKB. Dla wszystkich państw regionu jeszcze długo nieosiągalny będzie poziom strefy euro, gdzie wartość aktywów przekracza PKB ponaddwukrotnie (227 proc.). Zrównanie poziomów, czyli przemierzenie drugiej połowy drogi, to więc najprawdopodobniej kwestia co najmniej kilkunastu kolejnych lat.
Pod warunkiem zachowania zeszłorocznej dynamiki, aktywa polskich banków osiągnęłyby poziom naszego produktu krajowego w ciągu siedmiu lat. Podczas gdy wartość PKB zwiększyła się o 3,3-proc., aktywa banków rosły w tempie 9,3 proc., czyli niemal trzykrotnie szybszym. Analitycy Erste wskazują jednak, że spodziewane przyspieszenie w gospodarce wcale nie musi przełożyć się na szybszy rozwój sektora bankowego. W zeszłym roku motorami wzrostu były pożyczki gotówkowe (wzrost o 22 proc.) i kredyty hipoteczne (41-proc. dynamika). Zwiększenie sprzedaży tych drugich, udzielanych w dużej części w obcych walutach, może okazać się utrudnione po wprowadzeniu ograniczeń przez nadzór bankowy. Czynnikiem hamującym rozwój rynku są też przedsiębiorstwa, które nie chcą pożyczać w bankach (w ub.r. portfel kredytów wzrósł tylko o 2,1 proc.), bo na finansowanie inwestycji starcza im wypracowywanych zysków. Podobnej sytuacji nie obserwuje się właściwie w żadnym innym z państw regionu.
Raj dla banków