Reklama

Węgry rajem, Polska w ogonie

Rozwój sektora bankowego w naszym regionie w najbliższych latach będzie stać pod znakiem szybkiego wzrostu, umożliwiającego pogoń za Europą Zachodnią, a także dalszej konsolidacji - wynika z najnowszego raportu austriackiego Erste Banku.

Publikacja: 04.04.2006 08:48

"W połowie drogi" - taki tytuł nosi raport przygotowany przez analityków Erste Banku. Chodzi o drogę, którą mają do przebycia kraje Europy Środkowowschodniej, by zrównać się poziomem rozwoju rynku bankowego z zachodnią częścią Starego Kontynentu. Dystans jest długi, bo dojście do półmetka zajęło kilkanaście lat, odkąd zniknęła dzieląca Europę żelazna kurtyna.

Polska odstaje

Statystycznie najbliżej celu są Chorwacja i Słowenia. Jak wynika z danych pochodzących z banków centralnych, jedynie w tych dwóch krajach regionu wartość aktywów sektora bankowego przekroczyła 100 proc. produktu krajowego. Niewiele odstają Czechy i Węgry. Natomiast Polska jest w tyle - u nas aktywa sektora bankowego stanowią tylko dwie trzecie PKB. Dla wszystkich państw regionu jeszcze długo nieosiągalny będzie poziom strefy euro, gdzie wartość aktywów przekracza PKB ponaddwukrotnie (227 proc.). Zrównanie poziomów, czyli przemierzenie drugiej połowy drogi, to więc najprawdopodobniej kwestia co najmniej kilkunastu kolejnych lat.

Pod warunkiem zachowania zeszłorocznej dynamiki, aktywa polskich banków osiągnęłyby poziom naszego produktu krajowego w ciągu siedmiu lat. Podczas gdy wartość PKB zwiększyła się o 3,3-proc., aktywa banków rosły w tempie 9,3 proc., czyli niemal trzykrotnie szybszym. Analitycy Erste wskazują jednak, że spodziewane przyspieszenie w gospodarce wcale nie musi przełożyć się na szybszy rozwój sektora bankowego. W zeszłym roku motorami wzrostu były pożyczki gotówkowe (wzrost o 22 proc.) i kredyty hipoteczne (41-proc. dynamika). Zwiększenie sprzedaży tych drugich, udzielanych w dużej części w obcych walutach, może okazać się utrudnione po wprowadzeniu ograniczeń przez nadzór bankowy. Czynnikiem hamującym rozwój rynku są też przedsiębiorstwa, które nie chcą pożyczać w bankach (w ub.r. portfel kredytów wzrósł tylko o 2,1 proc.), bo na finansowanie inwestycji starcza im wypracowywanych zysków. Podobnej sytuacji nie obserwuje się właściwie w żadnym innym z państw regionu.

Raj dla banków

Reklama
Reklama

Rajem dla banków są Węgry - uważają analitycy Erste. Wszyscy gracze na tym rynku są nastawieni na zwiększanie wartości dla akcjonariuszy i nie ciąży na nich presja obniżania marż. Ogółem aktywa sektora zwiększyły się w zeszłym roku na Węgrzech o 19 proc., czyli około dwa razy więcej niż w Polsce i Czechach. Dynamicznie rośnie rynek kredytów hipotecznych (19,5-proc. wzrost sprzedaży w ub.r. kredytów w walucie krajowej i prawie 40-proc. w walutach obcych), który podźwignął się po spowolnieniu spowodowanym wprowadzeniem niekorzystnych zmian w dopłatach do tych kredytów. Kilkunastoprocentowa - czyli wysoka - dynamika jest też notowana w sprzedaży kredytów dla przedsiębiorstw.

Na Węgrzech istotnym zagrożeniem jest ryzyko dotyczące kondycji fiskalnej, o której poprawę może być na dodatek trudno, bo przygotowujące się do wyborczego starcia dwie największego partie nie mają wiarygodnych programów redukcji deficytu budżetowego. W przypadku znacznego osłabienia się forinta ucierpi rynek kredytów hipotecznych, który - podobnie jak w Polsce - w dużej mierze opiera się na kredytach w walutach obcych. Taki scenariusz, według Erste Banku, jest jednak mało realny.

Konsolidacja? Trzeba się

postarać

Zdaniem analityków austriackiej instytucji, w branży bankowej w naszym regionie można oczekiwać dalszej konsolidacji. Dotyczyć będzie jednak głównie państw takich jak Serbia, Ukraina czy Rosja. Na Węgrzech i w Czechach możliwe są fuzje i przejęcia jedynie mniejszych instytucji. W Polsce rząd ma wprawdzie w rękach kontrolne pakiety akcji pierwszego i dziesiątego gracza na rynku (PKO BP i BGŻ), lecz przy obecnej kompozycji sceny politycznej bardziej prawdopodobne jest zwiększanie, niż ograniczanie państwowego zaangażowania.

"Cele przejęć nie leżą już na ulicy i nie czekają, żeby się po nie schylić" - piszą autorzy raportu. Dlatego zainteresowanych przejęciami jest zazwyczaj wielu i konkurencja jest duża.Kto do wzięcia?

Reklama
Reklama

W regionie do wzięcia są teraz dwa duże podmioty. UniCredito zostało zmuszone sprzedać chorwacki Splitska banka, który należał do grupy HVB, ponieważ miałoby zbyt duży udział w rynku. Jego aktywa wynoszą 2,8 mld euro, co odpowiada 9,2 proc. aktywów całego sektora w Chorwacji. Według Erste, przejęcie Splitska banka wymaga zaangażowania co najmniej 800 mln euro. Drugim bankiem wystawionym na sprzedaż jest serbski państwowy Vojvodjanska banka, piąty gracz na tamtejszym rynku. Z aktywami prawie 460 mln euro ma w nim blisko 6-proc. udział. Oba banki najprawdopodobniej znajdą właścicieli jeszcze przed lub w trakcie wakacji. O oba stara się PKO BP (przecieki w lokalnej prasie wskazują jednak, że najprawdopodobniej przegra z rywalami z Europy Zachodniej).

Po udanej prywatyzacji największego rumuńskiego banku Banca Comerciala Romana, który został przejęty przez Erste, opóźniona została decyzja w sprawie sprzedaży oszczędnościowego banku Casa de Economii si Consemnatiuni (CEC). Rząd odrzucił wstępne oferty jako zbyt niskie. Następny termin składania propozycji upływa 25 kwietnia. Walka o CEC prawdopodobnie będzie mniej zacięta niż o BCR, bo choć ma on ok. 15 proc. udziałów w rynku, jest mało rentowny.

Rozkręciła się prywatyzacja banków na Ukrainie. Starania o Bank Aval, drugi na rynku, wygrał austriacki - choć działający wyłącznie na rynku Europy Środkowowschodniej - bank Raiffeisen International. Francuskie BNP Paribas kupiło piąty UkrSibbank. Do ostatecznych negocjacji w sprawie przejęcia Ukrsotsbanku (numer 4) został zaproszony włoski Banca Intesa. Pod zagraniczną kontrolę bardzo powoli oddawane są banki rosyjskie. W styczniu Raiffeisen ogłosił przejęcie Impexbanku, dzięki czemu powiększył swój udział w rynku do 1,9 proc. Mimo że jest to udział symboliczny, Raiffeisen został numerem jeden wśród zagranicznych podmiotów w rosyjskim sektorze bankowym. Analitycy Erste Banku oczekują, że jeszcze przynajmniej dwa lata upłyną, zanim procesy prywatyzacyjne i konsolidacyjne w bankowości w Rosji nabiorą właściwego rozpędu.

Austriacki Raiffeisen, austriacki Erste, włoski Banca Intesa... Znamienny jest fakt, że do największych transakcji w regionalnym sektorze bankowym dochodzi wyłącznie z udziałem inwestorów z Europy Zachodniej. Spośród dwóch największych banków w regionie, czyli PKO BP i OTP, tylko temu drugiemu udało się rozwinąć poza rynkiem krajowym, ale nie poprzez duże akwizycje. Węgierski bank jest inwestorem w Bułgarii, a Słowacki Chorwacji, Rumunii i Serbii. Te rynki miały 10,5-proc. udział w zeszłorocznych zyskach grupy.

Analitycy Erste wskazują na możliwość konsolidacji między obecnymi w naszym regionie bankami zachodnioeuropejskimi, jak miało to miejsce w przypadku zeszłorocznego połączenia UniCredito z HVB. Konsekwencją tej transakcji ma być m.in. scalenie Pekao i BPH. Ta ostatnia operacja, według Erste, wbrew temu, co twierdzi polski rząd, nie niesie z sobą żadnego zagrożenia, bo połączony bank będzie mieć tylko 19 proc. udziałów w rynku, czyli niewiele, jak na regionalne standardy. Największe banki w Czechach i na Węgrzech kontrolują ponad jedną piątą aktywów na swoich rynkach.

Jak zarobić na bankach

Reklama
Reklama

Zdaniem analityków Erste, dobre perspektywy rynku bankowego w naszym regionie mogą stanowić okazję do zarobku dla inwestorów. Nie można jednak kupować na ślepo.

Pod lupę wzięte zostało dziewięć instytucji - dwie austriackie (wspomniany wcześniej Raiffeisen, a także Bank Austria Creditanstalt, który z Europy Środkowowschodniej uzyskuje około połowy przychodów i zysków), dwie węgierskie (największy na rynku OTP Bank i hipoteczny FHB), jeden czeski (Komercni banka, trzeci co do wielkości w Czechach) oraz cztery polskie (Bank BPH, Pekao, BZ WBK i PKO BP). Z analizy wynika, że akcje polskich banków są raczej drogie w porównaniu z "grupą rówieśniczą", obejmującą w sumie piętnaście podmiotów. Erste zaleca trzymać papiery BPH, Pekao oraz PKO BP, i redukować zaangażowanie w walory BZ WBK (szczegółowo o tych rekomendacjach pisaliśmy w PARKIECIE w poprzednim tygodniu).

Za to spośród pozostałych pięciu analizowanych regionalnych banków aż trzy mają teraz atrakcyjne wyceny i warto - zdaniem specjalistów z Erste - zainwestować w ich akcje. Pomimo ryzyka związanego z sytuacją fiskalną Węgier, eksperci radzą zwrócić uwagę na OTP, który skutecznie broni wiodącej pozycji na rynku (ma jedną czwartą udziałów, a w kredytach hipotecznych nawet 47 proc.), unikając jednocześnie konieczności obniżania marż. Drugi wybór to Raiffeisen International, który konsekwentnie dokonuje kolejnych przejęć, rosnąc przy tym także "od wewnątrz". Dzięki koncentracji na najszybciej rozwijających się rynkach, Raiffeisen wykazuje największą dynamikę wzrostu zysków spośród analizowanych instytucji. Trzeci pewniak, na którego, zdaniem Erste, warto stawiać (rekomendacja: akumuluj), to czeski Komercni banka. Wzrost kursu akcji banku, który przez ostatni rok stał praktycznie w miejscu, mają zapewnić znakomite wyniki w dziedzinie kredytów dla klientów detalicznych.

W perspektywie dwunastu miesięcy akcje każdego z tych trzech banków mają co najmniej kilkunastoprocentowy potencjał wzrostu. n

Opr.

Reklama
Reklama

na podstawie raportu

autorstwa Rainera Singera, Guentera Hohbergera

i Angeliki Zwerenz,

analityków Erste Banku

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama