Reklama

Energetyczna ofensywa Brukseli

Aż siedemnaście spośród 25 państw Unii Europejskiej - w tym Polska - nie dostosowało się do wspólnotowych regulacji i nie zapewniło dostatecznej konkurencji na rynku energetycznym. Bruksela grozi procesami.

Publikacja: 05.04.2006 08:33

- Kraje członkowskie nie otworzyły dostatecznie swoich rynków - stwierdził wczoraj w oświadczeniu Andris Piebalgs, komisarz UE ds. polityki energetycznej.

Wśród napiętnowanych państw znalazły się największe potęgi: Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy, a także mniejsze kraje. W tym gronie jest też Polska. Rządy państw dostały dwa miesiące na podjęcie działań zmierzających do usunięcia uchybień. Ponadto Komisja zapowiedziała, że władze Hiszpanii i Luksemburga zostaną pozwane do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, ponieważ w odpowiednim czasie nie przedstawiły planu wdrożenia dyrektyw dotyczących rynku energii elektrycznej i gazu.

Zdaniem Komisji, brak konkurencji na energetycznym rynku prowadzi do wzrostu cen, ogranicza podaż i osłabia wspólnotową gospodarkę. Rynki energetyczne powinny być częściowo otwarte już od dwóch lat. Pełna konkurencja ma zapanować od połowy przyszłego roku. Wówczas każdy mieszkaniec Unii powinien mieć swobodę wyboru dostawcy energii elektrycznej i gazu. Dotychczas takie prawo przysługuje tylko przedsiębiorstwom.

Komisja wymieniła wiele przyczyn, dla których rynek energii wciąż jest niekonkurencyjny. Są nimi m.in. utrzymywanie cen regulowanych, brak wyraźnego rozdziału działalności przesyłowej od dystrybucyjnej, a także utrudnianie wejścia na rynek nowym podmiotom.

Równolegle komisarze przypuścili ofensywę przeciwko szerzącym się w Europie tendencjom protekcjonistycznym, także w innych branżach, takich jak telekomunikacja, transport lotniczy czy hazard. Francja musi się wytłumaczyć z przepisów ograniczających zagraniczne inwestycje w jedenastu sektorach uznanych za strategiczne.

Reklama
Reklama

Jeśli chodzi o Polskę, znalazła się ona także w grupie ośmiu krajów, którym Komisja zarzuciła opóźnienia we wdrażaniu prawodawstwa dotyczącego energii odnawialnej. Zgodnie z unijną dyrektywą z 2001 r., udział energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych w całkowitym zużyciu energii w UE, który teraz wynosi 14 proc., powinien do 2010 r. wzrosnąć do 21 proc. Państwa powinny wyznaczyć harmonogram dochodzenia do tego pułapu.

Reuters, PAP

Tłumaczymy się z KDT-ów

Dziś wiceminister gospodarki Tomasz Wilczak jedzie do Brukseli na spotkanie z przedstawicielami Komisji Europejskiej. Będzie prezentować polski program dla elektroenergetyki, którego głównym problemem jest kwestia kontraktów długoterminowych na zakup energii elektrycznej. KDT-y zostały zawarte na początku lat 90. między wytwórcami prądu i PSE. Miały gwarantować elektrowniom stałą sprzedaż aż do 2027 r. KE uznała kontrakty długoterminowe za niedozwoloną pomoc państwa i wszczęła śledztwo w tej sprawie. Projekt resortu gospodarki zakłada wypłacanie spółkom corocznych rekompensat w zamian za rozwiązanie umów z PSE.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama