Świetny początek tego tygodnia i 2-procentowy wzrost indeksu największych spółek zdały się odejść w zapomnienie już na sesji wtorkowej. Ta nie przyniosła kontynuacji zwyżki. Wysokie otwarcie i zamknięcie to wszystko na co było wczoraj stać kupujących, choć nie można powiedzieć, by i siła realizujących zyski była nadto wielka.

Efektem wahań jest kosmetyczna dodatnia zmiana wartości WIG20 przy umiarkowanych obrotach. Wczoraj także skończyła się wyjątkowo dobra w ostatnich dniach passa Elektrimu, który na koniec dnia odnotował 18-procentowy spadek (zniżkując w ciągu sesji nawet do poziomu 14,10 zł). Sytuacja techniczna indeksu wygląda ciekawie i optymistycznie dla posiadaczy akcji. Wyłamanie górą z konsolidacji (małego trójkąta zwyżkującego), długa biała poniedziałkowa świeca i słaba korekta w dniu wczorajszym to dobry znak, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę fakt, że średnia z 15 sesji przełamuje właśnie od dołu wolniejszą z 45 sesji i dzięki temu układ średnich staje się ponownie typowy dla hossy.

Wydaje się, że presja kupujących powinna wzrastać. Średnia ze 100 sesji pokrywająca się od wielu miesięcy z linią trendu wzrostowego i stanowiąca teraz podstawowe wsparcie znajduje się już na wysokości ok. 2750 pkt, istotnie ograniczając spadki. Na drugim biegunie znajduje się w zasadzie "jedyna" przeszkoda w postaci wierzchołków ze stycznia i lutego oraz psychologiczny poziom 3000 pkt. Jestem nadal sceptyczny co do możliwości sforsowania przez indeks oporu, ale również daleki od przewidywania spadków. Wydaje mi się, że konsolidacja powinna jeszcze trochę potrwać.

Mimo że dzienne wskaźniki generują sygnały kupna, nie sądzę, by wyprzedzały pokonanie poziomu 3000 pkt. Katalizatorem wybicia mogłyby być zbliżające się publikacje wyników finansowych spółek za I kwartał 2006 roku. Zakładając utrzymanie pozytywnego trendu z 2005 roku można oczekiwać dobrych rezultatów. Wątpię jednak, by rynek chciał wyprzedzić same publikacje - raczej będzie reagował zgodnie z interpretacją poszczególnych sprawozdań.