Wczorajsza sesja nie pozostawia wątpliwości, że utrzymuje się krótkoterminowy trend wzrostowy. Mimo spadku w ciągu dnia, na zamknięciu kurs kontraktów na WIG20 był bliski sesyjnemu maksimum i jednocześnie wyższy niż poniedziałkowe zamknięcie. Wiele wskazuje jednak na to, że nie ma już wiele miejsca na dalszy wzrost kursu. Zbliża się raczej moment odwrotu kupujących.

Przekonują o tym przede wszystkim wskaźniki. Oscylator stochastyczny wkracza właśnie do strefy wykupienia. W sytuacji silnych trendów fakt ten sam w sobie nie stanowi jeszcze powodu do większych obaw. Problem polega na tym, że obecny trend trudno nazwać silnym. Trzeba natomiast pamiętać, że w średnim terminie notowania kontraktów tkwią ciągle w konsolidacji. Tymczasem konsolidacja to okres, w którym sygnały oscylatorów sprawdzają się najlepiej. Od połowy stycznia (czyli od momentu, kiedy futures utknęły w trendzie bocznym), oscylator stochastyczny trzy razy znalazł się dotąd w strefie wykupienia. Ostatnim razem (w połowie marca) już kolejnego dnia po tym fakcie kontrakty zaczęły tanieć. W poprzednich dwóch przypadkach spadki były oddalone w czasie o kilka (2 i 5) sesji. Od momentu wejścia oscylatora w strefę wykupienia kontrakty przestały w każdym razie szybko drożeć - wzrost do szczytu (na zamknięciu) wyniósł za pierwszym razem 1,8 proc., a za drugim - 1,2 proc.

Niewiele miejsca na zwyżkę daje także histogram MACD, który zbliża się do serii szczytów z ostatnich dwóch lat. W tej sytuacji można szacować, że wzrost notowań potrwa jeszcze kilka sesji, ale będzie raczej powolny. Wskaźniki nie dają większych szans na pokonanie w najbliższej przyszłości kluczowego oporu, jakim są szczyty ze stycznia i lutego (2965-2975 pkt).