Na wczorajszym zamknięciu akcje podwarszawskiego producenta artykułów higieny osobistej wyceniano na 10,2 zł. To o 2,4 zł więcej niż przed tygodniem. Od ubiegłego czwartku właściciela zmieniło aż 2,35 mln akcji, co stanowi ponad 66 proc. kapitału. Dodatkowo w transakcjach pakietowych z rąk do rąk przeszło 236 tys. papierów. To blisko 6,7 proc. kapitału. Kto pozbywał się papierów Hygieniki?

Jak poinformowała spółka, wczoraj wieczorem, pakiet ok. 4 proc. papierów sprzedał jej największy akcjonariusz Bogdan Kryca. Teraz posiada nieco ponad 680 tys. walorów Hygieniki, stanowiących 19,22 proc. kapitału zakładowego. Akcji nie sprzedawał Maciej Zientara, który od niedawna jest drugim największym udziałowcem spółki (ma 9,55 proc. akcji). - Zaangażowałem się w Hygienikę, widzę potencjał jej rozwoju i zamierzam zostać - mówi. W poniedziałek prokurentem spółki został jego ojciec, Andrzej. Maciej Zientara deklarował, że chciałby zwiększyć zaangażowanie w firmie do 20-25 proc. Oceniał, że kapitalizacja spółki znacznie wzrośnie w perspektywie dwóch lat.

Jak mówi Dariusz Nikołajuk, prezes Hygieniki, wzrost nie jest wywołany informacjami ze spółki. - Myślę, że zmieniło się nastawienie inwestorów do firmy. Uwierzyli w nasze plany - ocenia. W ostatnim okresie Hygienika podjęła kilka ważnych decyzji. Jedną z nich jest planowane jeszcze na to półrocze podniesienie kapitału. Zarząd postanowił zwołać na 25 kwietnia NWZA. Ma podjąć uchwałę o emisji 3,54 mln walorów z prawem poboru. Jeżeli do niej dojdzie, liczba wyemitowanych akcji wzrośnie do 7,08 mln. - Uważam, że 3,5 mln zł to absolutne minimum, jakiego potrzebuje spółki. Moim zdaniem, większa emisja byłaby korzystniejsza dla firmy - mówi Maciej Zientara. Pieniądze z emisji zostaną przeznaczone na zwiększenie środków obrotowych.