W trakcie środowej sesji kurs euro względem amerykańskiego dolara wzrósł do najwyższego poziomu od 7 miesięcy (1,23). W czwartek euro osłabło wskutek zinterpretowanych jako "gołębie" wypowiedzi przedstawicieli ECB. Dopóki jednak EUR/USD, będzie przebywać powyżej poziomu 1,21, ostatni ruch w górę należy interpretować jako wybicie w górę z 11-miesięcznej formacji odwróconej głowy z ramionami. Rozmiary formacji pozwalają oczekiwać - w przypadku potwierdzenia wybicia - kontynuacji aprecjacji euro w perspektywie najbliższych kilku miesięcy. Kluczowy opór dla EUR/USD znajduje się w okolicach poziomu 1,28. Wyznaczany jest przez szczyty ze stycznia i lutego 2004 (1,282 i 1,286) oraz minima z lutego i kwietnia 2005 (1,276 i 1,277).

Równocześnie opór ten jest na tyle silny, że wydaje się bardzo mało prawdopodobne by mógł zostać pokonany. Jeśli więc EUR/USD rzeczywiście zbliży się - np. pod koniec obecnego kwartału - do okolic poziomu 1,28, to poziom ten będzie doskonałą pozycją do zajęcia długiej pozycji w dolarze. Trwająca od listopada fala osłabienia dolara wiąże się po części z opóźnianiem się - w stosunku do wcześniejszych oczekiwań rynku - momentu osiągnięcia przez stopy procentowe w USA cyklicznego maksimum. Osiągnięcie przez stopy w USA szczytu powinno nastąpić wkrótce po tym, jak dane gospodarcze w USA jednoznacznie potwierdzą wejście gospodarki Stanów Zjednoczonych w fazę wyraźnego spowolnienia gospodarczego. W IV kw. ub.r. PKB w USA rósł ciągle jeszcze w rocznym tempie +3,2 proc., a miesięczne dane sugerują, że z poważniejszym spowolnieniem dynamiki wzrostu gospodarczego nie będziemy mieli do czynienia przynajmniej do maja. To oznacza, że ciągle jeszcze nie ma powodu wycofywać się z zyskownych spekulacji na globalnym rynku akcji (w tym na EM) oraz rynku surowców. Dolar powinien przeżyć gwałtowną falę wzmocnienia się - EUR/USD z 1,28 do 1,10 - związaną z repatriacją spekulacyjnych kapitałów na coraz bardziej atrakcyjnie oprocentowany krótki koniec amerykańskiej krzywej rentowności, dopiero w drugiej połowie roku.