Czwartek był dniem banków centralnych. O poziomie stóp procentowych decydowały bowiem Europejski Bank Centralny i Bank Anglii. Oba pozostawiły stopy na dotychczasowym poziomie (odpowiednio 2,5 proc. i 4,5 proc.). Taka decyzja był powszechnie oczekiwana i nie mogła wywołać reakcję rynków akcji.
Inwestorzy zareagowali natomiast na słowa prezesa ECB, Jean-Claude?a Tricheta. Na konferencji prasowej po posiedzeniu powiedział on, że nie podziela opinii rynków, iż stopy procentowe w Eurolandzie wzrosną już w maju. Takie słowa mogły rozczarowywać, gdyż w ostatnich dniach dość powszechne było przekonanie, że prezes ECB zasugeruje właśnie majową podwyżkę. Rynek zareagował na słowa prezesa ECB wzrostem indeksu DAX, wzrostem cen obligacji oraz spadkiem kursu euro wobec głównych walut.
Dzięki wspomnianemu wzrostowi niemieckiego indeksu, wrócił on na plusy po wcześniejszym pięciogodzinnym osuwaniu. Ale nawet spadek nie zaszkodziłby pozycji byków na DAX, która to od dłuższego czasu jest bardzo mocna. Od marca 2003 roku na niemieckim rynku trwa bowiem hossa. Od roku natomiast dynamika wzrostów jest zauważalnie większa. W tym czasie DAX zyskał ponad 44 proc.
Obecnie przewaga popytu nie podlega dyskusji. Pojawiające się nieliczne ostrzeżenia przed możliwością zakończenia trendu wzrostowego, jak np. negatywne dywergencje, na razie mają niską wartość prognostyczną.
Obawiać spadków można by się dopiero z chwilą wybicia poniżej 5800 pkt, a więc wybicia dołem z pięciomiesięcznego kanału wzrostowego. Jednakże nawet wówczas, nie oznaczałoby to jeszcze początku bessy, ale jedynie spadki do 5450 pkt, gdzie długoterminowe wsparcie tworzy roczna linia hossy. Dopiero pokonanie poziomu 5450 pkt. zapowiadać będzie powrót rynku niedźwiedzia.