Nieustanny szum informacyjny nie ułatwia oceny dokąd zmierzają sprawy gospodarcze w Polsce. A moim zdaniem, zmierzają w złym kierunku, za co odpowiada polityka.
Niby czego tu się czepiać? Gospodarka ma się bardzo dobrze: odradza się popyt krajowy dzięki wzrostowi zatrudnienia, wyższym płacom oraz waloryzacji rent i emerytur, ale i inwestycjom. Rośnie szybko produkcja przemysłowa, zaskakują wysokie obroty w handlu detalicznym, a budownictwo odżywa po dołku spowodowanym wyjątkowo mroźną zimą. Poprawia się także popyt na rynkach zagranicznych, zwłaszcza w Unii Europejskiej. Wreszcie, dobrze rokuje koniunktura w Niemczech. Inflacji prawie nie ma, stopy procentowe spadają. Do czasu?
Tymczasem, te korzystne tendencje mogą paść ofiarą polityki, jeśli zawiąże się koalicja PiS i Samoobrony z dodatkiem LPR bądź PSL. Ta koalicja oznacza realizację czarnego scenariusza sprzed wyborów w 2005 r. Takiego, który mógłby zachwiać stabilnością makroekonomiczną Polski. Lektura paru punktów programu gospodarczego Samoobrony może tylko zjeżyć włosy na głowie: zmiana ustawy o NBP, minimum socjalne, zmiany w kodeksie pracy oraz coroczna waloryzacja rent, i emerytur.
Bezprzykładne ataki na bank centralny i powołanie wątpliwej konstytucyjnie komisji śledczej przez Sejm w sprawie działalności NBP już doprowadziły czasowo do nadmiernych wahań cen aktywów finansowych. Wypada podkreślić słowo "czasowo". Samoobrona bowiem złożyła już projekt ustawy, który ma na celu ograniczenie niezależności NBP. Jego przyjęcie mogłoby przestraszyć rynki finansowe. Projekt ten nie miałby znaczenia, gdyby nie prawdopodobny udział tej partii w koalicji rządowej. Podobno PiS jest mu nieprzychylne, ale samo próbuje podporządkować sobie wszelkie urzędy w państwie, więc pasuje on dobrze do tej filozofii.
Jakoś też, w świetle dotychczasowych nominacji, trudno wyobrazić sobie, aby prezydent RP powołał jesienią na stanowisko prezesa banku centralnego niezależnego fachowca. Te wątpliwości będą trwały aż do przedstawienia kandydatury. Prezes NBP jest, na szczęście, tylko jednym z dziesięciu członków RPP i ma głos decydujący tylko przy remisie, więc polityka pieniężna nie powinna spełniać oczekiwań polityków. Niepewność jednak zagości na dłużej.