Reklama

Ruszają inwestycje North Coast

Z Giorgio Pezzolato, wiceprezesem North Coast, rozmawia Anna Kowal

Publikacja: 10.04.2006 09:44

Spółka zapowiedziała, że pieniądze z emisji akcji przeznaczy w pierwszej kolejności na budowę magazynów. Na jakim etapie jest inwestycja w Pruszkowie pod Warszawą?

Czekamy na zakończenie pertraktacji firmy Millennium Logistic Park z gminą (North Coast ma kupić magazyn od Millennium Logistic Park - red.) W grę wchodzą dwie lokalizacje: albo wewnątrz centrum Millennium Logistic Park, albo w innym miejscu w Pruszkowie. W ciągu miesiąca, najwyżej dwóch, sprawa będzie wyjaśniona.

Kiedy uruchomicie nowy magazyn?

Na początku 2007 roku.

Teraz w Pruszkowie dzierżawicie już jeden obiekt?

Reklama
Reklama

Tak. Wszystko w ramach kontraktu z tą samą firmą. W dniu, w którym otrzymamy klucze do nowego magazynu, przestaniemy dzierżawić stary.

Zapowiedzieliście też inwestycję w Krakowie...

Kupiliśmy już teren z projektem, który przerobiliśmy na nasze potrzeby. Uważam, że najpóźniej w maju zacznie się budowa. Do września, jak wszystko dobrze pójdzie, będziemy mogli się wprowadzić.

A kolejne magazyny?

Po debiucie na giełdzie będziemy analizować oferty dotyczące inwestycji w Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu, które już otrzymaliśmy. Mamy też propozycje dzierżawy magazynów w tych miastach. Do Gdańska i Wrocławia wejdziemy do końca roku. Do Poznania - nie wiadomo. To zależy od tego, czy otrzymamy ciekawsze propozycje.

Przewidujecie dzierżawę czy kupno magazynów?

Reklama
Reklama

Jeśli znajdziemy odpowiedni magazyn, to go kupimy. Jeśli nie - zaczniemy od dzierżawy i rozpoczniemy budowę własnego.

Jaki jest cel budowy magazynów - ekspansja terytorialna?

Przede wszystkim lepsza obsługa klientów, których mamy w tamtych regionach. Z uwagi na to, że są daleko od naszych magazynów, kupują tylko małą część asortymentu North Coast. Są trudności np. dotyczące świeżych produktów. Dzięki uruchomieniu nowych obiektów zwiększymy sprzedaż całego asortymentu. Kolejna sprawa to pozyskanie nowych odbiorców: mniejsze sklepy, hotele, restauracje. Do tej pory u nas nie kupowały. Nie chciały ryzykować, że nie dostaną towaru na czas.

Czy prognozy dotyczące wzrostu obrotów będą zrealizowane tylko wówczas, gdy uruchomione będą nowe magazyny?

Prognozy przewidują, że te magazyny będą funkcjonować w drugiej połowie roku. Jeśli chodzi o pierwszy kwartał, już zanotowaliśmy wzrost obrotów o 15 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Spółka nawet bez inwestycji rośnie szybko, ale dzięki nim dynamika będzie jeszcze wyższa.

Wyższa niż zakładana w prospekcie?

Reklama
Reklama

Tego nie wiem, ale zgodnie z tym, co zapowiedzieliśmy w prospekcie mamy zamiar zwiększyć obroty z 73 mln zł w 2005 r. do 145 mln w 2008 r. I tak mamy dużo do zrobienia.

Kolejne planowane inwestycje to tzw. corner shops (punkt sprzedaży w obrębie marketu). Czy macie odpowiedź hipermarketów, że są zainteresowane tego typu stoiskami?

Oczywiście, zainteresowanie jest duże. Naszym zadaniem jest doprecyzować tę formułę i wybrać, z którymi hipermarketami zacząć współpracę. W tym roku przewidzieliśmy otwarcie tylko sześciu takich punktów.

Jakie obroty jeden "corner shop" może generować?

Wszystko zależy od lokalizacji. Mogę powiedzieć, że jeden miesiąc próbny "corner shop" miał taki obrót, jaki osiągamy w tym hipermarkecie w ciągu całego roku. Ale działał efekt nowości oraz świadomość, że sklep miał działać tylko określony czas itd. Ale rentowność tej formuły jest naprawdę obiecująca.

Reklama
Reklama

Do czego dążycie - jaką część obrotów "corner shops" mają realizować?

Zakładamy, że zwiększą nasze obroty wewnątrz hipermarketów. To jest sposób na odświeżenie naszej sprzedaży w tych sklepach. Celem jest podwojenie obrotów w ciągu trzech lat. Czy wzrost będzie osiągnięty dzięki zwiększeniu sprzedaży w hipermarketach, czy w sklepach detalicznych, to już nie jest takie istotne.

Czy jesteście przygotowani na wejście konkurencyjnych firm do Polski?

Podczas spotkań z inwestorami zauważyliśmy, że są zaniepokojeni ryzykiem,Ale tych relacji jesteśmy najbardziej pewni. Od samego początku dążymy do dywersyfikacji klientów i zwiększania asortymentu

Dwie sieci mają jednak łącznie ponad 20 proc. udziału w waszych obrotach...

Reklama
Reklama

To się zmienia w każdym roku. Nie uważam, żeby było to tak ryzykowne, że jeden klient ma udział w naszych obrotach na poziomie 10 proc. Są firmy na GPW o wiele bardziej uzależnione od jednego klienta. Co więcej, zajmujemy się dystrybucją żywności, która znajduje zbyt każdego dnia. Nie są to jednorazowe duże kontrakty. Poza tym, w ramach dostaw dla jednego klienta, mamy 100 do 150 produktów. Jeśli wejdzie inny importer do danej sieci, możemy stracić jakiś produkt, ale wciąż możemy oferować inne. Według mnie, całkowita utrata dużego klienta jest mało prawdopodobna. W dodatku mamy z hipermarketami bezpośrednie relacje. Żaden z naszych dostawców nie jest z nimi w kontakcie. Dlatego jesteśmy zawsze w stanie zmienić ofertę. To jest nasza siła.

Nie rozmawialiśmy jeszcze o trzeciej kategorii planowanych inwestycji - delikatesach. Czy zadecydowaliście o kolejnych lokalizacjach, poza Złotymi Tarasami w Warszawie?

Jeżeli chodzi o Warszawę, to czekamy jeszcze na dokładną odpowiedź, gdzie w Złotych Tarasach miałyby być zlokalizowane nasze delikatesy. Jeżeli nam nie będzie odpowiadać ta lokalizacja, pomyślimy o innym miejscu.

Decyzji w sprawie sklepów w kolejnych miastach jeszcze nie ma?

Najpierw musimy otworzyć magazyny...

Reklama
Reklama

Czy macie doradcę do spraw inwestycji w nieruchomości?

Nasz dyrektor rozwoju tym się zajmuje.

Czyli nie korzystacie z zewnętrznego doradcy?

Nie.

Jaka będzie polityka informacyjna spółki? Czy będą regularne konferencje prasowe?

Jesteśmy otwarci na częste kontakty. Przyjęliśmy zasady corporate governance. Na pewno będą konferencje po każdym kwartale.

Spółka zapowiedziała, że będzie przeznaczać na dywidendę minimum 30 proc. zysku. Czy wielkość dywidendy będzie zależeć od planów inwestycyjnych?

Inwestycje nie będą przeszkadzać.

Mówi Pan o minimum 30 proc. Czy to znaczy, że możecie proponować wyższą dywidendę?

Decyzje będą zapadać podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy. Jednak myślę, że nie będzie ona wyższa, przynajmniej nie w tym roku.

Jak zmieni się zatrudnienie?

Zakładamy, że w ciągu trzech lat zatrudnienie wzrośnie o około 50 osób. Teraz mamy 109 pracowników.

Co się dzieje ze spółkami Radkom oraz Ju-Mori?

Jedna od 1994 roku, druga od 1995 roku nie prowadzi żadnej działalności. W związku ze staraniem się o wejście na GPW, podjęliśmy kroki w kierunku ich likwidacji.

Nie mają żadnych zobowiązań wobec North Coast?

Radkom miał, ale już w 1995 r. wpisaliśmy to w straty. Teraz nie mają żadnych zobowiązań.

Dziękuję za rozmowę.

Oferta z sukcesem

North Coast importuje żywność, głównie z Włoch. Następnie sprzedaje ją hipermarketom, mniejszym sklepom, hotelom i restauracjom. Firma chce zwiększyć skalę działania oraz rozwinąć własną sieć sklepów. Wymaga to jednak budowy magazynów w różnych częściach kraju. Pieniądze na ten cel postanowiła pozyskać z publicznej emisji akcji. Zapisy na walory spółki zakończyły się w ubiegłym tygodniu. Do kupienia było 15 mln akcji po 3,35 zł, w tym 7 mln oferowanych przez spółkę oraz 8 mln sprzedawanych przez dotychczasowych udziałowców. Do spółki, po uwzględnieniu kosztów emisji w wysokości około 2 mln zł, trafi ponad 21 mln zł.

W 2005 roku North Coast osiągnął 8,2 mln zł zysku netto, przy 73 mln zł obrotu. Plan na 2006 rok to 10,8 mln zł zysku i 93 mln zł sprzedaży.

Dziś pierwszy debiut w tym roku

Wzrost na giełdzie i duży popyt na akcje w ofercie publicznej dobrze wróżą dzisiejszemu debiutowi North Coast.

- Oczekujemy, że to będzie udany debiut. Wszystko na to wskazuje. Popyt na akcje spółki był duży, redukcja zapisów - spora. Poprawiła się też sytuacja na rynku - mówi Piotr Her, analityk Domu MaklerskiegZ optymizmem na pierwsze notowanie dystrybutora importowanej żywności czeka też Maciej Wiśniewski, prezes Investors TFI: - Ciekawy track record (wyniki historyczne - red.), dobre perspektywy, spodziewany wzrost konsumpcji w kraju, niewygórowana wycena spółki - to wskazuje, że debiut powinien wypaść pozytywnie.

Z kolei Piotr Cieślak, analityk pracujący dla Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, zwraca uwagę, że spółka "trafiła w idealne warunki rynkowe". - Rosną zwłaszcza notowania średnich spółek - zaznacza. Czego oczekuje sama spółka? Giorgio Pezzolato, wiceprezes firmy mówi: - W naszym przekonaniu cena akcji North Coast w ofercie publicznej była bardzo atrakcyjna dla inwestorów. Oczywiście, bylibyśmy bardzo usatysfakcjonowani z udanego debiutu na GPW, czyli istotnego wzrostu ceny w pierwszym dniu notowań. Jednak najistotniejszym elementem dla firmy i inwestorów jest długoterminowy wzrost.

Inwestorzy kupili 15 mln akcji po 3,35 zł. Zapisy osób indywidualnych, dla których zarezerwowano 3 mln walorów, zredukowano o 83,75 proc.

Przed ofertą analitycy DM Millennium wycenili firmę metodami porównawczą oraz zdyskontowanych przepływów pieniężnych. Pierwsza odnosiła się do wskaźników notowanych spółek z branży spożywczej (Jago, Eldorado, Alma Market, Eurocash, Atlanta) i dawała wycenę na poziomie 3,9 zł za akcję. - Teraz wycena byłaby wyższa. Wzrosły bowiem notowania spółek porównywalnych - podkreśla Piotr Her. Wycena metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych (DCF) wyniosła 4,2 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama